Turysta

Jestem dziś wykończony. Znowu Konrad był na osiemnastce, tym razem z klasy Małej Mi. Pojechałem po nich o drugiej w nocy. Wróciliśmy o trzeciej. Ale mimo spania do ósmej jestem niewyspany. Konrad spał prawie do trzynastej. Zdążyliśmy z Basią być w tym czasie na zakupach, na cmentarzu i dopiero jak zacząłem odkurzać wtedy się obudził. Potem pojechaliśmy do moich rodziców na dzień Babci i Dziadka.

A wczoraj z Basią byliśmy w kinie, ale ostatni raz umawiamy się w piątek gdziekolwiek.
W Piątek nie da się jeździć po Krakowie samochodem. Na szczęście seans był na tyle późno, że zdążyliśmy pójść na obiad do NordFisha'a Niestety nie było moich ulubionych kalafiorków w panierce. To jest strasznie fajny FastFood i na dodatek chyba jedyny w miarę zdrowy. Nie dość, że ryby, to jeszcze warzywa. Zwykle zamawiam Tuńczyka z grilla lub Łososia, Do tego można dobierać ile się chce dodatków. A jest w czym wybrać. Maleńkie marcheweczki, słodziutkie. Wspomniane kalafiorki, brokuły, szparagi, wszelkiej maści sałatki i sosy. Talerz nie jest mały, który dają. Ale ludzie trochę przesadzają. Mam wrażenie, że niektórzy jakby mogli napchaliby sobie tym jedzeniem jeszcze kieszenie. Przede mną był gość, któremu zaczęło się już sypać z talerza na ziemię, a on jeszcze dokładał na górkę. Nie chce mi się wierzyć, że ktoś potrafi tyle zjeść. Dla mnie oprócz smaku jedzenie musi jeszcze wyglądać estetycznie na talerzu. A on wyglądał z tym talerzem jak świnia przy korycie.

No ale miało być o filmie. Byliśmy na Turyście Przede wszystkim bardzo fajna rola Johnny Deppa Taka inna niż zwykle. Gra zwyczajnego turystę, nauczyciela matematyki. Słyszałem kilka głosów, że film cienki, że takie drugie "Salt" To a propos udziału Angeliny Zupełnie się z tym nie zgadzam. Praktycznie na tym filmie brak jakiejś większej akcji czy mordobicia. Ledwo na końcu kilku złych ginie, zastrzelonych przez snajperów policyjnych. Lubię w filmach takie artystyczne troszkę smaczki. Jak reżyser postara się zrobić jakąś scenę tak, aby widać było, że chce coś pokazać/przekazać widzowi. Tu jest taka scena, choć trochę niedosyt czuję po niej, ale i tak wspomnę o niej. Ale wpierw wprowadzenie. Angelina dostała list od swojego faceta, który się ukrywa i który zmienił wygląd. Miała wsiąść do pociągu i wybrać faceta jego wzrostu i postury. Poderwać, go i przekonać tym samym policję, że to on sam. Tak robi, trafiając na Johnny Deppa. Tym samym on zostaje wplątany w całą tą aferę. I teraz ta scena. Zaprasza go w końcu do hotelu przedstawiając jako męża do luksusowego apartamentu. Idą spać, nie do łóżka. Po prostu spać. I tu w osobnych pokojach zaczynają się przygotowywać do spania. On ściąga skarpetki, ona piękne buty. On wyciąga zwykłą pidżamę. Ona w pięknej jedwabnej koszuli do spania. Ta scena pokazuje przepaść między nimi. Ona, bogata, piękna. On zwykły nauczyciel angielskiego. Wspaniała scena. Taki smaczek w filmie. Co bardzo lubię. Po tym można poznać, że ktoś się przyłożył do filmu. Przez cały film mamy do czynienia z tajemnicą. Gdzie on jest, jak wygląda i kiedy się ujawni. Tajemnica jest utrzymana do końca. Widz jest nawet pod koniec mamiony, mydli mu się oczy. W filmie więcej romantyzmu niż przemocy. Koniec jest dość zaskakujący. Ten film ma coś w sobie. Myślę, że wybierając się na ten film na pewno niewielu się rozczaruje. Przynajmniej tych którzy od filmu nie oczekują tylko prostej rozrywki. Ten film ma coś w sobie.

Komentarze

Anonimowy pisze…
Rzeczywiście fajny film, coś dla wielbicielek Johnego Deepa i ślicznych usteczek Angeliny... fabuła też ok., no przecież takie gwiazdy kina i kiepski film to nie do pomyślenia. Johny mnie trochę zawiódł, ten film to chałtura, w końcu jak się zagra z Angeliną w filmie, to będzie na pewno zauważone, może chciał jakiejś odmiany po piracie i kapeluszniku… Jednak myślałam, że stać go na ambitniejsze filmy, w moich oczach trochę stracił… ale jestem ;))