Rower inaczej

Od dłuższego czasu Basia męczyła mnie abym kupił rowerek stacjonarny - taki do ćwiczeń. Jakieś dwa tygodnie temu kolega w pracy kupił sobie w Decatlonie rowerek Domios i tak przy okazji sobie przypomniałem o Basi. Kolega był zachwycony. Co dzień przychodził i opowiadał. Zachęciło mnie to do kupienia takiego samego, choć mam awersje do Decatlonu. Już miałem iść i kupić, gdy kolega po tygodniu przyszedł zmartwiony i powiedział, że rowerek się rozleciał. No może to zbyt mocno powiedziane. W każdym razie coś zaczęło szumieć w nim i chrobotać. To mnie mocno zniechęciło. W piątek jednak po pracy pojechałem do Decatlonu, a potem do Go Sport i na koniec jeszcze do ulubionego InterSportu - dawnego Maxa, czy Marsa... już nie pamiętam. Ja zawsze twierdziłem, że jak już kupować tego typu sprzęt sportowy, to co najmniej firmy Kettler. W Decatlonie same Domiosy i jeszcze jakiś York. Ale na wszystkich prawie jest napisane trzy godziny tygodniowo lub pięć godzin tygodniowo. No, ja też chciałbym popedałować. On musi wytrzymywać co najmniej trzy godziny dziennie, jakby jeszcze Konrad chciał. W Go Sport jak powiedziałem o Domiosie, to mnie wyśmiali i stwierdzili, a to tylko w Decatlonie. W Go Sport były dwa modele Kettlera oba na promocyjnej cenie.


Jeden z ręczną regulacją, a drugi bardziej zaawansowany i z regulacją elektroniczną. Była bardzo miła pani, która udzieliła mi bardzo wyczerpujących informacji na temat tego typu sprzętu. Zapewniła, że Kettler na pewno wytrzyma kilkugodzinne pedałowanie dziennie. I da się oglądać na nim TV. Basia chce właśnie, zamiast gnuśnieć w fotelu oglądając M jak... to w tym czasie pedałować. Faktycznie chodzi bezszelestnie. Ja też czas spędzony przed TV chętnie bym wykorzystał. Pojechałem jeszcze do InterSportu. Ale tam wybór jednostkowy. Był tylko ten z GoSport Kettler. Na dodatek droższy niż w GoSport przed promocją. Ustaliłem z Basią, że kupujemy i w poniedziałek pojechałem. Kupiłem ten bardziej zaawansowany model Kettlera. Faktycznie funkcji jest w nim od groma. 12 programów treningowych. Cztery rodzaje typów ćwiczeń. Nawet jakiś taki, którego na razie nie rozumiem. Opiera się na pomiarze tętna. Ponoć to jest najbardziej profesjonalny. Mnie i tak najbardziej chodziło o to abym po prostu mógł sobie regulować obciążenie i pedałować bez zbędnych bajerów. Fakt, fajnie jak by pokazywał przejechany dystans. Ten pokazuje tętno, dystans, szybkość, obroty na minute i spalone kalorie. Basia i tak nie będzie nic ustawiała. Musi wsiąść włączyć i regulować obciążenie. Czym prościej tym lepiej, bo ja będę miał zajęcie w innym wypadku. Składałem go ponad godzinę. W ogóle ledwo go przytaszczyłem. Waży 40 kilo. Kawał żelastwa. Na szczęście po złożeniu ma kółka i można go zaciągnąć zawsze w jakieś ustronne miejsce. Zobaczymy ile Basia poćwiczy. Daję jej dwa tygodnie i potem nawet nie spojrzy, ale żeby nie było mi żal wydanych pieniędzy już dawno sobie powiedziałem, że ja będę pedałował na nim przynajmniej w zimie. Postanowiłem zawsze pedałować wtedy gdy oglądam cokolwiek. Dzięki temu tracony czas przed TV zostanie wykorzystany.

Komentarze