Opona u szyi

Gorączka nie puszcza. Mróz też nie. Nadal jestem chory. Mam nadzieję, że do piątku odpuści. Najgorsze, że Basię zaczyna ponownie brać. Najgorsze też, że trzeba wszystko przygotować do 18-nastki Konrada. Dziś od rana łupałem orzechy do ciast. Dzięki temu dreszcze trochę przeszły. Jutro z samego rana trzeba odkręcić ogrzewanie na dole. Z soboty na niedziele ma tam nocować ze 20 osób. Podobno bardzo dużo osób z klasy Konrada zadeklarowało się przyjść na tą 18-nastkę. Muszą mieć gdzie zostać. Konrad jako, że z listopada, a tym bardziej, że już mamy styczeń. Był praktycznie ostatni z osiągających wiek dorosły w klasie. Wszyscy już pełnoletni i niewiele mamy do powiedzenia. A boję się aby co niektórzy nie wypili sobie. W każdym razie Konrad ma pilnować. My tam też mamy być na sali. Nie wiem co to się porobiło, ale teraz 18-nastki to jak małe wesela. Dobrze, że to jeden raz w życiu. Chociaż ja bym chciał powtórzyć. We wtorek jak przyjechałem z pracy z zamiarem pójścia do lekarza. Naznosiłem zapas drewna i teraz co dzień palę w kominku. Nie jestem w stanie na razie wyściubić nosa na zewnątrz. Konrad zanosi psu jedzenie i zmienia wodę. Najgorsze jest z tą wodą. Po godzinie zamarza. Co prawda Szarik wygryza sobie czy wylizuje dziurę w tym lodzie. Ale tak jak dziś w nocy było -15 to psisko nie ma szans. A rano znowu spał wyciągnięty do słońca przed budą. To jest zadziwiające ile daje takie futro. A pies sąsiada zauważyłem, że biega z przywiązaną oponą do szyi. Nie mam już siły. We wtorek zasugerowałem, że przecież się tak męczy. Odpowiedział, że inaczej ucieka. Może prościej naprawić bramkę. Sam nie wiem. Nie chce mi się wierzyć, że przeskakuje półtorametrowe ogrodzenie. Musi jakoś uciekać przez bramę z tyłu ogrodu. Ale chociaż tyle, że może się trochę wybiegać mimo tej opony u szyi. Przedtem cały czas był przykuty do budy.

Komentarze

Unknown pisze…
O, 18-tki, to dopiero imprezy... Postrach dla rodziców! :)
marko pisze…
Kiedys, moze wcale zreszta nie tak dawno w podobny sposob obchodzono 18-ki