Następny Zajdelek

Pod płaszczykiem SF można wszystko. To taki rodzaj literatury która pozwala na opowiedzenie niemożliwej historii i dzięki temu analizę dowolnego tematu. Często w czasach i miejscach gdzie tematy te są tematami tabu, czy wręcz zabronionymi. "Wyjście z Cienia" Janusza Zajdla jest właśnie taką powieścią. Pomijając bardzo nowatorskie podejście Zajdla do tematu kontaktu z obcymi. Pod płaszczykiem takiej opowiastki analizuje on zniewolone społeczeństwo, gdzie na koniec dochodzi do wniosku, że tak naprawdę społeczeństwo niewoli się samo. A najeźdźcy są po prostu sprytni. Znają naszą mentalność i naturę. Wykorzystali nasze słabostki. Wszystkie dyktatury, pomijając terror w nich zawarty, tak naprawdę polegają na tych zniewolonych którym to pasuje. Sami siebie zakuwamy w łańcuchy obłudy, kłamstwa, strachu i chęci podlizania się, a poprzez to widoku korzyści. Nikogo nie potępia w tej książce. Nawet nauczyciela historii który w jeden moment zmienia zdanie na temat przeszłości. Wiele razy autor woła w tej książce "zbuntujmy się wszyscy na raz", ale też zadaje pytanie. A co się wtedy stanie? Jak poniesiemy klęskę? Toć to nieprzyjaciel wszechmocny. Choć na kartach tej powieści czytamy ciągle, że on przecie taki sam jak my, choć nieodgadniony i groźny. Ma takie same słabości, tak samo im ulega. Aż dziw bierze, że wszystkie te powieści tak klarownie i jasno, choć zawoalowanie mówią o zniewoleniu Polski przez ZSRR. Pisane dosłownie na parę dni przed odzyskaniem wolności, a wydawane parę dni po. Autor zaczynał chyba mieć dość, albo po prostu chciał się bawić analizą takiego społeczeństwa widząc jego koniec.

Komentarze