18-nastka

No i prawie po imprezie. Goście dopisali. Było wręcz tłumnie. Na koniec nawet skądś znaleźli się jacyś nieznajomi. Ale na szczęście spokojnie sobie posiedzieli i poszli. Z Basią byliśmy tam prawie do pierwszej w nocy. Zresztą z nami pierwsi goście wyszli zmęczeni i poszli do nas nocować. Reszta gości przyszła przenocować około 4:30. O ósmej wstaliśmy, zrobiliśmy śniadanie z pozostałości i około 10:00 wszyscy się rozjechali. My w międzyczasie rozpoczęliśmy sprzątanie i znoszenie resztek do domu. Niestety okazało się, że strasznie dużo zostało wszelkiego ciasta i jedzenia. Zebrałem dla Szarika całe wiaderko, takie małe plastikowe ryżu z mięsem. Wrzuciłem do tego resztki pozostającej na stołach wędliny. Zaniosłem mu. Wsypałem wszystko do dwóch misek. On jada zawsze wieczorem. Ale jest zima więc pomyślałem, że nie zepsuje się przecież. Wziąłem wiadro z wodą, aby mu zmienić. Przyszedłem z powrotem, a on w tym czasie zdążył wszamać obie te miski. Jak mały prosiaczek. I oblizując się zaglądał co mu jeszcze niosę. Zostały trzy miski sałatek. Małej Mi daliśmy do domu całą misę sałatki i tackę ciasta. Ja wezmę do pracy jutro zapewne resztę ciasta. Zostało też sporo owoców chipsów, paluszków. Chyba z pięć szampanów i dwa czteropaki piwa. Fajnie, chętnie się bawili, ale jedzenie niechętnie. Na taką imprezę, znacznie lepsze jest po prostu ciastka, paluszki, czipsy.

Komentarze