To już jest koniec

Nie wiem czy już to pisałem, ale wysłuchałem do końca Pana Wołodyjowskiego. Niniejszym zaliczyłem całą trylogię. Pan Wołodyjowski jakiś taki przygnębiający. Trochę jakby na siłę ta ostatnia część. Najmniej mi się podobała. No i na końcu Michałek wylatuje w powietrze. Taka sobie przygodowa książka ta Trylogia. Nic specjalnego. Zacząłem teraz słuchać Krzyżaków. Na razie nie mam planu co dalej. Coś pewnie znajdę. Choćbym miał słuchać cokolwiek. Nie warto tracić tego czasu w dojazdach. Chodzi mi po głowie. Jakiś kurs językowy. Angielski np. Może na próbę jakiś kupię. Przydało by się poduczyć. Chyba, że trafię na jakąś książkę którą warto będzie wysłuchać. Nie chcę słuchać książek, które warto po prostu czytać, nie chcę tracić przyjemności czytania. Chcę słuchać tylko takich, za które nigdy bym się nie wziął lub z braku czasu nie przeczytam. Choć wyjątkiem była Anna Karenina. Tą żałuję, że nie czytałem. Ale z drugiej strony. Mam wiele do czytania, a tak mogę "czytać" więcej. W tej chwili czeka ponad dziesięć kupionych książek.

Komentarze

recoleta pisze…
A ja uwielbiam "Trylogię". I właśnie ta ostatnia część najbardziej mi pasuje.:-) Urzekły mnie te opisy dzikiej Ukrainy, tych stepów... czytałam tę część na studiach, czyli dość dawno temu, ale do dziś pamiętam te fragmenty bardzo wyraźnie.
Nomad pisze…
Mnie się najbardziej podobał Potop. Wszystko tam było: Upadek, zwątpienie, odkupienie i triumf.