No i poszedłem dziś do pracy. Zadzwonił budzik, wstałem i przez głowę przeszła myśl. Jeszcze godzinkę. Ale zaraz kolejna. Jak pośpię jeszcze godzinkę, to już na pewno nie wstanę. Więc pojechałem do pracy o 5:45! Po drodze wstąpiłem po dwa grandery. Trzeba było czekać 15 min. Podjechałem więc w tym czasie na stację i zatankowałem. Wypłaciłem pieniądze. I poszedłem odebrać grandery. To taka nagroda z a pracę w sobotę. Są pyszne, a jakie niezdrowe zapewne. Choć... w końcu to bułka z kurczakiem. Z pracy wyszedłem po 15:00 Pojechałem do galerii. Zbliżają się Basi imieniny. A chcę też rodzicom kupić odtwarzacz DVD. Taki jak najtańszy, aby mogli sobie oglądać filmy z Konrada dzieciństwa. Nasze filmy i zdjęcia. Jak się poszuka, to można znaleźć taki poniżej 100 zł. A i jakieś filmy też im mogę podrzucić. Ostatni taki wytrzymał niemalże pięć lat. Odebrałem też dziś zamówione książki Wolskiego. Kiedy ja to wszystko przeczytam, ale pierwszego "Zajdelka" już prawie kończę. Jestem też w połowie "Pana Wołodyjowskiego" Ten lektor jest jednak drętwy.
A z milszych rzeczy, spadł dziś pierwszy śnieg. W zasadzie to już wczoraj poprószyło, ale dopiero dziś jest tyle, że w zasadzi można było odśnieżać. Pewnie jutro będzie trzeba.
A z milszych rzeczy, spadł dziś pierwszy śnieg. W zasadzie to już wczoraj poprószyło, ale dopiero dziś jest tyle, że w zasadzi można było odśnieżać. Pewnie jutro będzie trzeba.
Komentarze
podczas weekendu byliśmy w Bacówce pod Gorcem - zastanawiam się czy nie znasz właścicieli ;))