Pogoda

Rano obudziło mnie piękne słońce. O 8:30 trochę żałowałem, że nie pojechaliśmy w góry, a w zasadzie w planach był i jest Beskid Wyspowy. Obiecałem sobie jednak dzisiejszy dzień przeznaczyć na prace ogrodowo-strychowe. Nawiało sporo liści z leszczyn, a i chciałem na full skończyć półkę na książki na strychu. I dobrze, że zostałem i to zrobiłem. Około 12 godziny zaczęło się czernić na niebie i zaczął kropić deszcz. Na szczęście ja już kończyłem z liśćmi. W deszczu już wywiozłem liście na kupkę w sadzie i zabrałem się za strych. Mniej więcej o 15 zimny wygoniło mnie ze strychu. Półki skończone, choć już nie zdołałem ułożyć na nich książek. Wieczorem jeszcze pod osłoną nocy poszedłem do sadu i podpaliłem kupkę liści podsyciwszy ją papierowo-tekturowymi śmieciami. Mam takie pudło w garażu w którym lądują śmieci które można spalić. Zwykle są to jakieś opakowania. Jutro obiecaliśmy sobie. Jeśli będzie zła pogoda, a taka ma być. Sprzątamy, zwykle takim dniem jest sobota. W sobotę, ponoć ma być pogoda. Jedziemy w Beskid i może w niedzielę też. W niedziele ma być ponoć piękna pogoda. Teraz za oknem jest ujemna temperatura, po 16 stopniach trzy noce temu, to iście zimowa temperatura. Już ewidentnie nic się nie będzie dało robić ani na strychu, a na pewno nic na zewnątrz. No poza odgarnianiem śniegu jeśli spadnie. Konrad jest bardzo zadowolony z monitora. A onet w Full HD jest taki malutki na środku ekranu. Trzy albo i więcej by się takie zmieściły obok siebie. A zdjęcia rewelacja. Muszę kupić ten nowy komputer do postawienia za telewizor. Mam już 30 swoich filmów w HD i nie jestem w stanie ich pooglądać w pełnej krasie. Zresztą notebook jest zbyt słaby aby w ogóle płynnie się odtwarzały.

Komentarze