Robię VAT jak szalony w pracy, jutro wybieram się do pracy. Dostosowujemy dwie wersje programu do VAT Najnowszą i o numerek starszą. Istne szaleństwo. Najlepiej przydałby mi się monitor taki jak w domu, aby na raz otworzyć sobie dwie wersje. Najlepiej jedną ręką jedną wersję i drugą kolejną. Pobijam rekordy prędkości stukania w klawiaturę. Uwielbiam pracować na najwyższych obrotach. Wiem dokładnie co i jak pisać. Ogranicza mnie tylko prędkość. Wszystko jest proste, jedynie wiele przerabiania. Od trzech dni jestem jak w transie. Jutro i w następnym tygodniu będę zostawał. Mogę, bo zima. I tak niewiele jest do robienia w domu.
Dziś pojechaliśmy po pracy do kina. Zamówiłem bilety na 16:30 na film "Pogrzebany". I po raz pierwszy spóźniłem się. Nigdy w życiu w zasadzie nigdzie się nie spóźniłem. Nie cierpię ludzi którzy się spóźniają. Wolę pół godziny czekać na kogoś niż spóźnić się 30 sekund.
Ludzie spóźniający się, to ludzi żyjący kosztem czyjegoś czasu. Egoiści. Nie wiem co mnie podkusiło żeby pojechać inną trasą niż zwykle. Zazwyczaj dojeżdżałem w 40 minut, mimo tego, że miałem półtorej godziny czasu. Wiedziałem, że jest tam remont, ale byłem przekonany, że wyjadę już za remontem, że skręt w prawo jest zupełnie bezkolizyjny. Tymczasem okazało się, że skręt w prawo jest niemożliwy i trzeba jechać objazdem na dodatek w lewo. Cofnąłem się o jakieś sto metrów, które pokonałem w bagatela 70 minut! To jakiś horror. Okazało się, że w połowie remontowanej drogi była stłuczka. Tam jest pojedynczy pas ogrodzony betonem z obu stron. Po prostu katastrofa. Zadzwoniłem do Basi, aby zmieniła bilety na inny seans, bo już było 10 min po rozpoczęciu. Jak tylko zadzwoniłem, to wyjechałem w cudowny sposób z korka. Zadzwoniłem ponownie aby się wstrzymała.Kolejne 3 km przejechałem w 7 min. Dobiegłem do kina i weszliśmy dokładnie na sam początek filmu. Na szczęście zwykle jest na początku 20 min reklam.
A film? No, mnie się bardzo podobał. Niskobudżetowy film. Jeden jedyny aktor gra w całym filmie. Reszta to po prostu głosy. Facet budzi się zakopany w trumnie. Na szczęście dość płytko, że jest w stanie dzwonić. Film ciekawy, doskonała akcja, trzyma w napięciu. Takie filmy lubię. Warty zobaczenia. I zaskakujące zakończenie. Choć domyśliłem się go na jakieś pięć sekund przed.
Dziś pojechaliśmy po pracy do kina. Zamówiłem bilety na 16:30 na film "Pogrzebany". I po raz pierwszy spóźniłem się. Nigdy w życiu w zasadzie nigdzie się nie spóźniłem. Nie cierpię ludzi którzy się spóźniają. Wolę pół godziny czekać na kogoś niż spóźnić się 30 sekund.
Ludzie spóźniający się, to ludzi żyjący kosztem czyjegoś czasu. Egoiści. Nie wiem co mnie podkusiło żeby pojechać inną trasą niż zwykle. Zazwyczaj dojeżdżałem w 40 minut, mimo tego, że miałem półtorej godziny czasu. Wiedziałem, że jest tam remont, ale byłem przekonany, że wyjadę już za remontem, że skręt w prawo jest zupełnie bezkolizyjny. Tymczasem okazało się, że skręt w prawo jest niemożliwy i trzeba jechać objazdem na dodatek w lewo. Cofnąłem się o jakieś sto metrów, które pokonałem w bagatela 70 minut! To jakiś horror. Okazało się, że w połowie remontowanej drogi była stłuczka. Tam jest pojedynczy pas ogrodzony betonem z obu stron. Po prostu katastrofa. Zadzwoniłem do Basi, aby zmieniła bilety na inny seans, bo już było 10 min po rozpoczęciu. Jak tylko zadzwoniłem, to wyjechałem w cudowny sposób z korka. Zadzwoniłem ponownie aby się wstrzymała.Kolejne 3 km przejechałem w 7 min. Dobiegłem do kina i weszliśmy dokładnie na sam początek filmu. Na szczęście zwykle jest na początku 20 min reklam.A film? No, mnie się bardzo podobał. Niskobudżetowy film. Jeden jedyny aktor gra w całym filmie. Reszta to po prostu głosy. Facet budzi się zakopany w trumnie. Na szczęście dość płytko, że jest w stanie dzwonić. Film ciekawy, doskonała akcja, trzyma w napięciu. Takie filmy lubię. Warty zobaczenia. I zaskakujące zakończenie. Choć domyśliłem się go na jakieś pięć sekund przed.
Komentarze