Kino w promocji

W długi weekend bilety w multikinie są po 11 zł. Dawnośmy nie byli w multikinie. Chodzimy zwykle teraz do cinemacity do Bonarki. Od Basi z pracy jest tam najbliżej. Ale za 11 zł to nawet w sobotę można iść, choć dzikie tłumy. Na dodatek nie można zarezerwować. Ale pojechaliśmy około 17:00 z domu z tą myślą, że na jakiś się załapiemy. W sumie mieliśmy cztery typy. Dwa ostatnie to Polskie w ostateczności. Ale o dziwo udało się dostać w miarę rozsądne miejsca na pierwszy z listy. Na 20:10 ale i tak mieliśmy w planach powłóczyć się trochę po "M1" Przy okazji kupiłem sobie światełko do roweru. Ostatnio zgubiłem w Beskidzie Wyspowym.

Poszliśmy na Chloe Nie wiedziałem jak to się wymawia, ale dobrze trafiłem, że to imię żeńskie. "klui" mniej więcej. Miał to być thriller erotyczny, ale jak się okazało ani thriller, ani erotyczny. Jednym słowem świetny pomysł na film, ale kompletnie niewykorzystany. To historia żony która podejrzewa męża o zdradę i przypadek sprawia, że spotyka prostytutkę? której płaci za skuszenie męża. Aby potwierdzić podejrzenia. Koniec końców sama trafia do łóżka z nią. I tak naprawdę mąż okazuje się wierny, a ona nie. Na dodatek mąż potrafi zrozumieć jej czyn i wyciągnąć pomocną dłoń zamiast jej jeszcze dokopać, co w odwrotnej sytuacji jest prawie pewne. Niewykorzystany scenariusz, bo film nudny. Nie ma w nim ani napięcia ni tajemnicy. Nie ma też obiecanego erotyzmu. Reżyser chyba jakiś impotent. Zepsuć tak zmysłowy temat jak seks dwóch kobiet, to doprawdy naganne. Jest jedna scena, która aż prosiła się o to żeby ją zmontować inaczej i wykorzystać. Zrobiona płasko i bez polotu. Żona pod prysznicem wydaje się "robić sobie dobrze" wyobraża sobie męża z "nią" w szklarni. I tu szyby i tu. I tu krople wody na szybie i tu. I ona dochodzi i on. Czemuż nie ma tu coraz bardziej szybkiego montażu i coraz bardziej dynamicznej muzyki. Ja bym zmontował to lepiej, jakaż symetria, a tu ledwie naznaczony spazm dłoni, nic więcej. Pewne uczucia bohaterów ledwie przywołane, strasznie trzeba się wszystkiego domyślać. I nie ma w tym nic z takiej oczywistej niepewności. Raczej ma się poczucie, że reżyser coś chciał pokazać, coś chciał unaocznić, ale jakoś mu nie wyszło.

Komentarze