Wreszcie Tatry

Pracowity tydzień. Co dzień to jakieś załatwienie lub jakaś praca do wykonania. Nie mam czasu siąść i napisać.



Wczoraj zawiozłem kosiarkę na przegląd posezonowy. Dziś pojechałem do U. zawieźć jej worek ziemniaków i rzeczy po Mamie które sobie spakowała. Potem pojechałem na hipermarketowe zakupy, a na koniec jeszcze do rodziców. Wróciłem po dwudziestej. W niedzielę byliśmy w Dolinie Kościeliskiej z Basią. Zdjęcia już obrobiłem i nawet wczoraj napisałem post na mojej stronie domowej. Zostało mi tylko jeszcze zrobić opisy jaskiń na mapce interaktywnej. Bowiem głównym moim nastawieniem na dolinę kościeliską było zwiedzanie jaskiń. Pierwsza to Mroźna do zwiedzania banalna. Wszędzie schodki, platformy i poręcze.


Pokaż Moje wędrówki Po Tatrach na większej mapie

No i oświetlona. Potem Raptowicka, a na koniec Obłazkowa, no i Mylna. Basia się wspinała po łańcuchach nie narzekając, a nawet pełzała w Mylnej. Wszystko to opisane tu, na mojej stronie domowej.

Komentarze

recoleta pisze…
Zdjęcie pocztówkowe. Gratuluję wspaniałej pogody. Też kiedyś tułałam się po tych jaskiniach, chociaż z własnym sprzętem oświetleniowym. Niestety, zdecydowanie bardziej wolę otwarte przestrzenie, a ciasnych miejscach, tam gdzie trzeba było pełzać, przeżywałam trudne chwile, coś w stylu klaustrofobii, ale przezwyciężyłam opór wewnętrzny i jakoś poszło dalej. Rozczulił mnie też widok "balsamu"... ktoś opadł z sił?
Nomad pisze…
Albo dla odwagi. Butelka leżała u stóp wspinaczki do Raptowickiej.