Znowu pracowita sobota. Bez deszczu, a na dodatek słoneczna. Z samego rana było jeszcze mgliście i bardzo mokro. Poszedłem więc na strych. Udało mi się doprowadzić te prace do takiego już stanu, że są zrobione w samym rogu trzy półki na których już coś mogę kłaść. Dziś przetrę je tylko mokrą ścierka i prawdopodobnie wyniosę już tam plecaki i namioty. Każda półka ma metr kwadratowy, dwie z nich wysokość 45 cm. Jedna przy zwieńczeniu dachu jest trójkątem o wysokości 30 cm. Na nią można wrzucić mniejsze rzeczy. Dopóki nie skończę i zamknę ich jakimiś przesuwnymi drzwiami, prawdopodobnie zamknę folią zwisającą od góry. Może uda mi się w tym roku zrobić przed zimą wszystkie półki. Całość będzie miała 30 m2 To jest ogromna przestrzeń do upakowania. Na dodatek głębokość tych półek to 1 metr.Ciężko sięgnąć do samego końca. Do tego jeszcze chcę na bocznych ścianach we wgłębieniach pomiędzy filarami dachy zrobić półki na czasopisma i książki. Te będą miały głębokość 30 cm. Mogę zabudować z dwóch stron przestrzeń 3x1.2 m. Wszystkie archiwalne czasopisma i książki powinny się tam zmieścić. Jest trochę książek po Mamie, które są na dole. W zasadzie większość z nich kupowałem ja. Nie chcę aby się zniszczyły na dole.

Około 13:00 zaczęło się robić słonecznie. Skończyłem na strychu i poszedłem umyć karcherem wreszcie ten podest który wymurowałem pod kominkiem. W tamtą sobotę skończyłem jedną część w zasadzie jak już było ciemno i trzeba było zmyć nadmiar zaprawy, ale zaczęło padać i wszędzie stała woda. Trochę niestety przyschło przez ten czas. W ogóle muszę pomyśleć o jakimś przykryciu chyba na jesień. Spadło dużo liści i za kominkiem przegniły i zabrudziły kamień. Nie ma problemu z umyciem. Myjka ciśnieniowa sobie z tym radzi, ale po co to robić.

Lepiej przykryć i potem zebrać. Potem pojechałem umyć samochód i zabrałem się za koszenie. Mam nadzieję, że to ostatnie koszenie w tym roku. Kosiarka zaczyna coś się dziwnie zachowywać. Spadają jej obroty, jakoś tak się dusi. Muszę ją zawieźć do przeglądu po sezonie. I tak minęła cała sobota. O 20:00 poszliśmy w końcu do Teresy na imieniny. Posiedzieliśmy 3 godziny i wróciliśmy do domu. Ja byłem wykończony. Ostatnio męczą mnie takie pracowite soboty. Już nie ma tyle werwy co dawniej, a będzie z tym coraz gorzej :)

Dziś rano też wyjrzało słońce. Poszedłem szybko na ogród porobić zdjęcia. Zrobione są obrzeża i jedna część podłoża przy kominku, trzeba to uwiecznić. Potem fajnie oglądać jak to się zmienia.

Około 13:00 zaczęło się robić słonecznie. Skończyłem na strychu i poszedłem umyć karcherem wreszcie ten podest który wymurowałem pod kominkiem. W tamtą sobotę skończyłem jedną część w zasadzie jak już było ciemno i trzeba było zmyć nadmiar zaprawy, ale zaczęło padać i wszędzie stała woda. Trochę niestety przyschło przez ten czas. W ogóle muszę pomyśleć o jakimś przykryciu chyba na jesień. Spadło dużo liści i za kominkiem przegniły i zabrudziły kamień. Nie ma problemu z umyciem. Myjka ciśnieniowa sobie z tym radzi, ale po co to robić.

Lepiej przykryć i potem zebrać. Potem pojechałem umyć samochód i zabrałem się za koszenie. Mam nadzieję, że to ostatnie koszenie w tym roku. Kosiarka zaczyna coś się dziwnie zachowywać. Spadają jej obroty, jakoś tak się dusi. Muszę ją zawieźć do przeglądu po sezonie. I tak minęła cała sobota. O 20:00 poszliśmy w końcu do Teresy na imieniny. Posiedzieliśmy 3 godziny i wróciliśmy do domu. Ja byłem wykończony. Ostatnio męczą mnie takie pracowite soboty. Już nie ma tyle werwy co dawniej, a będzie z tym coraz gorzej :)

Dziś rano też wyjrzało słońce. Poszedłem szybko na ogród porobić zdjęcia. Zrobione są obrzeża i jedna część podłoża przy kominku, trzeba to uwiecznić. Potem fajnie oglądać jak to się zmienia.
Komentarze