Piękna słoneczna sobota

Piękna słoneczna sobota. No i cóż z tego. Cały dzień prace ogrodowe i nie tylko. Po za myciem samochodu i odkurzaniem. Zamontowałem na strychu taki sufitowy wieszak. Po prawdzie na razie tylko go przykręciłem, bez sznurków i nie do sufitu, ale do ścian. W tym miejscu nie ma sufitu :) To jest na klatce strychowej na pół piętrze. Jest otwarta od góry, a dach jest jakieś pięć metrów wyżej. Natomiast ściany klatki mają w tym miejscu jakieś trzy metry. W sam raz na taki wieszak. Kupiłem za jedyne 37 zł taki na pięć rurek 1.8 m Opuszcza się go na dół. Wiesza pranie, a potem winduje do góry za sznureczki. Jutro pewnie, choć niedziele założę sznurki i będzie można wieszać pranie. Oczywiście główne prace dziś odbywały się na ogrodzie. Znowu liście, tym razem z leszczyn. Liście też przy drodze w rowie. Jak przyjdzie deszcz, to by zablokowało cały rów. Poobcinałem pnące róże, rozsadziłem chyba ze dwadzieścia gałązek, takiego czerwonego krzewu. Rozsadziłem do malutkich doniczek. Mam nadzieję, że część z nich się przyjmie do wiosny. Obciąłem też japońskie wierzby. Mam nadzieję, że to już ostatnie prace ogrodowe. Sąsiad natomiast mył przed swoją posesją nowiutki asfalt, który inny sąsiad zagnoił swoim traktorem. Aż serce się kraje. Położyli nowiutki asfalt, a on wyjechał z pola i cały zagnoił po dwóch dniach. Dosłownie zagnoił, bo to kawałki gnoju z gliną. Też miałem ochotę umyć myjką ciśnieniową, ale za blisko mieszkam i nie chce wywoływać jakiejś awantury. Poczekam na deszcz. Mam nadzieję, że zmyje. Ale korci mnie aby też ostentacyjnie umyć. Chyba jest nawet taki przepis, że traktorzysta ma obowiązek zmyć nadmiar błota z kół wyjeżdżając na publiczną drogę.

Komentarze