Niedzielny rowerek

Nastawiłem sobie budzik na niedzielę na 6:30 aby o 7:00 rano pojechać na rower. Plan ambitny. Do Myślenic przez górę Chełm, Lubomir naokoło zbiornika w Dopczycach i powrót przez Wieliczkę. Tak aby wrócić na 18:00. Budzik zadzwonił, zerknąłem na ścianę. Tam wyświetla się temperatura zewnętrzna. 1.0 Słownie jeden stopień. Ciemno za oknem. A mnie się spać chce. Przebaczyłem budzikowi i powiedziałem sobie po raz kolejny. Na rowerze jeździ się dla przyjemności, a nie po to aby coś sobie udowadniać. Choć czasami, nie powiem, to też daje satysfakcję. Potem żałowałem. Ale po kościele, o 12:00 zebrałem się, tym bardziej, że dzionek zrobił się przepiękny. Założyłem spodenki rowerowe i koszulkę. Do plecaka bieliznę termoaktywną i długie spodnie z kurtką. Ruszyłem. Oczywiście musiałem zweryfikować trasę. Przedostałem się promem w Jeziorzanach na drugą stronę Wisły i pojechałem pod Myślenice. Tam na niebieski szlak i zacząłem piąć się na "Lisią górę" Szlak oczywiście rozmyty, czasami strasznie. Trzeba było miejscami nieść rower i skakać z wysepki na wysepkę w morzu błota. Zjazd z drugiej strony nie lepszy. Najgorsze to, że wszystko zasypane liśćmi i czasami grzązłem znienacka w bagnie. Upaprałem się cały. Ale było fajnie, choć męcząco. Wróciłem trochę inną drogą. Inną drogę obrałem też od promu. Pojechałem przez Zabierzów, trochę naokoło, ale obiecałem Basi, że jej kupię piwo miodne. około 17:00 zaczęło się robić szarawo. Okazało się, że tylne światełko mi nie działa. Poradziłem sobie jednak przywiązawszy do tyłu roweru czołówkę, którą zawsze wożę w plecaku. Ma migające czerwone światełko. Dojechałem do domu na 18:30 To już prawie noc. Było tak ciepło, że nie przebrałem się. Po za tym ostatnie 20 km przejechałem praktycznie na maksa. Rozgrzanym nie czuje się zimna. Sprawdziłem w domu było 12 stopni. I to jest złudne. Po dziesięciu minutach w domu zaczęły mnie strasznie boleć nogo. Efekt taki jak zęby gdy zimne lody popije się gorącą herbatą. Myślałem, że się przez parę minut wścieknę z bólu. Ale na szczęście po paru minutach przeszło. Mam nadzieję, że nie będę po tym chory. A na koniec trasa mojego wypadu w trochę nowej wersji z bikemap


Trasa rowerowa 738534 - powered by Bikemap 

Komentarze