Mowa pogrzebowa.

Ileż to razy zadawałem sobie pytanie: Czym jest życie, po co żyjemy? W ostatnich dniach chyba znalazłem jedną z licznych odpowiedzi na to nurtujące pytanie. Życie to test! Jedni ludzie są przedmiotem testu, innych Bóg egzaminuje. Po co jedni cierpią, a inni na to cierpienie patrzą? We czwartek nasz egzamin dobiegł końca, a może tylko mój. Czy go zdaliśmy, czy go zdałem? Długi i trudny to był egzamin. Trwał ponad 10 lat. Nie tylko takie Bóg nam daje do zdania. Czasem jest to tylko uśmiech lub trąbienie za kierownicą. Uśmiech wynik pozytywny. Trąbienie - negatywny. Czy ci, którzy są przedmiotem testu dla innych mają łatwiej? Zapewne nie. Oni też zdają swój egzamin. Może tym ile zniosą, może tym jak obciążą sobą innych. A ci inni ile będą do nich mieli cierpliwości. Egzaminów w życiu jest wiele. Pytanie czy jak kończymy swoje życie, to dlatego, że zdaliśmy wreszcie egzamin, czy po prostu Bóg stracił dla nas cierpliwość. Ja żyje, pozostaje mi się modlić o kolejny egzamin. Może tym razem nauczony doświadczeniem wreszcie go zdam i będę mógł zakończyć moją podróż. Oby Bóg nie stracił dla mnie cierpliwości zbyt wcześnie.
(...) Część przeniesiono do "Bardzo prywatnie" (...)

Komentarze

recoleta pisze…
Wyrazy współczucia.
marko pisze…
rowniez wspolczuje