Rowerowa Ukraina 2010

Wycieczka na Ukrainę się odbyła. Wróciłem cały i zdrowy. Pogoda piękna. Wręcz wymarzona. Borżawy nie osiągnąłem. Musiałem zweryfikować plany. Poniekąd dałem się wrobić. Początkowo na Ukrainę było zaplanowane dwa tygodnie. Początkowo Konrad miał ze mną jechać. Konrad zrezygnował, a ja oddałem Basi tydzień z Ukrainy. Z pozostałego tygodnia zrobiło się zaledwie pięć dni. No bo jak tu wrócić w nocy i tej samej nocy wyjechać nad morze? To prawie samobójstwo. W piątek dotarłem po pracy na Roztoki Górne. W sobotę z rana rozpocząłem wycieczkę. Chciałem koniecznie pojechać na Połoninę Równą.

Od Ukraina 2010

W tamtym roku byliśmy, ale zza chmur nie było jej widać. Koniecznie chciałem zobaczyć z niej zachód i wschód słońca. Teraz się udało. Na połoninę jest 113 km i podjazd z 200 mnpm na 1450 mnpm. Po ponad 1200 metrów w pionie! Dotarłem na połoninę prawie na 18:00 Teraz zjechać z niej i dojechać kolejne 80 km na Borżawę. Tam wyjazd na ponad 1600 mnpm. Może i by się udało tego dokonać na drugi dzień. Teraz wypadało by odpocząć jeden dzień. Kolejny (czwarty) pojeździć po Borżawie. Potem minimum dwa dni na powrót. No i mamy 6 dni! O ile by mi się udało faktycznie w dwa dni wrócić. O ile udało by mi się w jeden dzień wjechać na Borżawe zjeżdżając z połoniny. Zbyt dużo niepewności. Zbyt duży wysiłek. Za to zjechałem sobie z połoniny w przeciwnym kierunku z którego przyjechałem. Po prostu ścieżką prosto w las. Bez mapy. Objechałem połoninę dookoła i zawróciłem w stronę domu. Dzięki temu wycieczka była przyjemna i bezstresowa. Dzięki temu na drugi rok mogę już spokojne pojechać bezpośrednio na Borżawę. Relacja z tej wycieczki ze zdjęciami jest tutaj:

Komentarze