Jak mogłem przypuszczać, podczas naszej nieobecności. Prawie przez tydzień mysz była dokarmiana poprzez kładzione na łapce sery, kiełbasy i inne smakołyki. Wczoraj nastawiłem łapkę i dziś rano z podłogi zerkały już na mnie wybałuszone oczy myszy. Niestety przy okazji wyeksploatowana łapka zepsuła się. Strzeliła tak, że złamało się boczne mocowanie sprężyny. Oto instrukcja obsługi nastawiania łapki, dla tych którzy tego nie potrafią: Do łapki na myszy nie dajemy sera, jak to jest na kreskówkach pokazywane. Myszy mają doskonały węch. To co dla nas bezwonne, dla nich pachnie z kilometra. Nie trzeba ich więc wabić pachnącym serem czy kiełbasą. Ser i kiełbasa jest miękka. Myszka ma pyszczek wielkości kilku milimetrów. Więc ser, czy kiełbasę odgryzie bez poruszenia łapki. Najlepiej dać skórkę od chleba. Skórka taka dosłownie po kilkudziesięciu minutach twardnieje. Myszka aby się do niej dostać musi włożyć więcej wysiłku. Dodatkowo nastawiają łapkę musimy też włożyć w to dużo wysiłku. Jak każda pułapka mechaniczna musi być tak nastawiona, aby najlżejszy nacisk ją uruchomił. Dobrze nastawiona łapka wystrzeli podczas nieostrożnego położenia jej na ziemi. Trzeba dosłownie oprzeć na samym koniuszku zapadkę. Dmuchnięcie niemalże powinno ją uruchamiać. Należy przy tym uważać na palce. Do tego powinniśmy być mimo wszystko humanitarni. W tym przypadku humanitarność polega na takim ustawieniu łapki, aby zmusić myszkę do wejścia na nią z takiego kierunku z którego wsadzi głowę prosto pod gilotynę. Ta mysz została zatrzaśnięta idealnie za czaszką. Śmierć nastąpiła zapewne natychmiast przerywając kręgosłup milimetry za jego zwieńczeniem.
Komentarze
To trochę jak instrukcja do morderstwa.
Myszki są takie urocze... Pomijam czy i że szkodzą w domu. Ale mi tej mychy szkoda...