Tak myślałem, zrobiłem przelew i teraz Danka, żona Jurka robi wszystko aby nam zwrócić te pieniądze. Dziś pojechaliśmy razem na Hel i oczywiście wyścigi do kasy i na siłę kupowanie lodów, obiadu i innych przekąsek. To mnie strasznie irytuje. Zwykle jeśli już ktoś chce sobie wzajemnie stawiać, to robi się to zamiennie. Jak ktoś mnie wiezie samochodem, to ja płacę za parking. Jak ktoś stawia lody, to ja kawę. Ogólnie zresztą jestem zwolennikiem albo płacenia każdy za siebie, ewentualnie wspólny rachunek. A tak na siłę mi ktoś kupuje rybę, kiedy ja nie znoszę ryby z ośćmi. Zwykle jeśli już kupuję rybę. Jest to płetwa rekina. Ale na helu była rewelacyjna rzecz. Tredlinki nie wiem czy zapamiętałem dokładnie. Była w porcie budka, a w niej Słowacy, którzy sprzedawali takie fajne rury z ciasta drożdżowego obsypanego cynamonem, lub orzechami lub kokosem i kilkoma jeszcze innymi rzeczami. Rozwałkowywali ciasto, nawijali na takie walce i to zapiekali. Te zwoje były tak lekko sklejone. Ale można było jedząc je odwijać/rozklejać. Mnie strasznie smakowało. Ta rura była taka gruba, że w zasadzie można było ją założyć na rękę.
A to dziecko dziś już zaczęło o 7:00 rano. Do tego jeszcze rzuca czymś po podłodze. Pogody dziś już nie ma na plażę. Chyba przejdziemy się do Jastrzębiej Góry plażą. Tam spędzimy dzień i wrócimy późnym popołudniem.
Udało mi się poskładać film z Ukrainy. Film to posklejane kawałki z kamery na kierownicy roweru. Bardzo trzęsie, ale można zobaczyć trochę jazdy po połoninie.
A to dziecko dziś już zaczęło o 7:00 rano. Do tego jeszcze rzuca czymś po podłodze. Pogody dziś już nie ma na plażę. Chyba przejdziemy się do Jastrzębiej Góry plażą. Tam spędzimy dzień i wrócimy późnym popołudniem.
Udało mi się poskładać film z Ukrainy. Film to posklejane kawałki z kamery na kierownicy roweru. Bardzo trzęsie, ale można zobaczyć trochę jazdy po połoninie.
Komentarze