Pojechaliśmy z Konradem do Dąbrowy Górniczej w sobotę. Po drodze wstąpiłem w Krzeszowicach do SportNory i zostawiłem rower do przeglądu przed wyjazdem w Ukrainę. Mam nadzieję, że tym razem nie stracę klocków hamulcowych na Połoninie Równej. Pojechaliśmy do Dąbrowy po buty wspinaczkowe.
Tylko tam był odpowiedni model i numer. Buty są kosmiczne, trzymają się przysłowiowego ziarenka piasku. Dostaliśmy nawet rabat za to, że trudziliśmy się z Krakowa. Bardzo sympatyczni panowie prowadzą ten sklep. W sobotę nic oczywiście nie dało się robić, bo padało, a w niedzielę wybraliśmy się z Basią do kina na Incepcja Fajne nowe słowo, a film jeszcze lepszy. Trochę jak "13 piętro" lub bardziej "Existenz" To historia człowieka - specjalisty od wkradania się w czyjeś sny. Chodzi o to aby wejść w czyjś sen i śnic razem z nim. Dzięki temu odkryć jego sekrety. To taki przyszłościowy sposób na przestępstwa gospodarcze. Sam bohater jest trochę zagubiony w snach i rzeczywistości. Cały czas prześladuje go w owych snach żona która popełniła samobójstwo. Bohater, tutaj Leonardo Di Caprio Którego bardzo cenię choćby za rolę w "Aviatorze" czy "Złap mnie jeśli potrafisz", a który miał to nieszczęście zagrać w "Tytaniku" Dostaje propozycję wdarcia się w czyjś sen i nie wydobycia z tamtą czegoś, a zaszczepienia pewnej idei. Dokonania właśnie tytułowej incepcji w czyimś umyśle. Podejmuje się tego zadania, kompletuje ekipę i zaczynają śnić. Mamy tu do czynienia z kilkoma pokładami snu w śnie. Ale w zasadzie zgubić się nie można w całej zawiłości fabuły. To właśnie czego miałem niedosyt. Liczyłem na takie skomplikowanie fabuły, abym miał wątpliwości gdzie jestem w danym momencie. Niestety tego reżyserowi zrobić się nie udało. Udało się natomiast pozostawić niedomówienie i wątpliwość na koniec czy to już rzeczywistość czy nadal sen.
Tylko tam był odpowiedni model i numer. Buty są kosmiczne, trzymają się przysłowiowego ziarenka piasku. Dostaliśmy nawet rabat za to, że trudziliśmy się z Krakowa. Bardzo sympatyczni panowie prowadzą ten sklep. W sobotę nic oczywiście nie dało się robić, bo padało, a w niedzielę wybraliśmy się z Basią do kina na Incepcja Fajne nowe słowo, a film jeszcze lepszy. Trochę jak "13 piętro" lub bardziej "Existenz" To historia człowieka - specjalisty od wkradania się w czyjeś sny. Chodzi o to aby wejść w czyjś sen i śnic razem z nim. Dzięki temu odkryć jego sekrety. To taki przyszłościowy sposób na przestępstwa gospodarcze. Sam bohater jest trochę zagubiony w snach i rzeczywistości. Cały czas prześladuje go w owych snach żona która popełniła samobójstwo. Bohater, tutaj Leonardo Di Caprio Którego bardzo cenię choćby za rolę w "Aviatorze" czy "Złap mnie jeśli potrafisz", a który miał to nieszczęście zagrać w "Tytaniku" Dostaje propozycję wdarcia się w czyjś sen i nie wydobycia z tamtą czegoś, a zaszczepienia pewnej idei. Dokonania właśnie tytułowej incepcji w czyimś umyśle. Podejmuje się tego zadania, kompletuje ekipę i zaczynają śnić. Mamy tu do czynienia z kilkoma pokładami snu w śnie. Ale w zasadzie zgubić się nie można w całej zawiłości fabuły. To właśnie czego miałem niedosyt. Liczyłem na takie skomplikowanie fabuły, abym miał wątpliwości gdzie jestem w danym momencie. Niestety tego reżyserowi zrobić się nie udało. Udało się natomiast pozostawić niedomówienie i wątpliwość na koniec czy to już rzeczywistość czy nadal sen.
Komentarze