Wczasy

Przesunąłem znowu urlop. Poszedłem na kompromis dla Basi. Pierwszy tydzień jadę na Ukrainę rowerem. Będę chciał pojechać w piątek po pracy samochodem. Dojechać do Roztok Górnych do pola namiotowego. Tam przenocować i wykupić miejsce na polu namiotowym na tydzień aby zostawić samochód. Oczywiście wcześniej muszę zadzwonić czy tak mogę zrobić. Mam nadzieję, że nie odmówią. Dzięki temu mógłbym już w sobotę wczesnym rankiem pojechać w stronę połoniny równej. Być może udało by mi się dojechać na samą górę. W drugą stronę rok temu udało się z Konradem. W zasadzie nawet dalej. Dojechaliśmy z połoniny do Cisnej. Niby planowałem dwa tygodnie dla Ukrainy. Ale może w tydzień się zmieszczę. Nie muszę przejechać całych Karpat. Karpaty aż do Rumuni to plan wieloletni. Wszystko wskazuje na to, że będę musiał go realizować sam. Mam nadzieję, że wszystko tak wyliczę, aby przyjechać na czas z powrotem. Bowiem w kolejny piątek urlopu ruszamy nad morze. W zasadzie to w piątek nad ranem. Muszę więc być we czwartek na wieczór w domu. No zobaczymy. Morze jednak pomińmy milczeniem. To są wczasy Basi, a moje z musu. Po prostu przenudzę się ten tydzień. Po przyjeździe z nad morza w poniedziałek ruszamy w Pieniny. Zgadaliśmy się w pracy z nowym kolegą, że mieszka w Szczawnicy i wynajmuje pokoje. Wynająłem co prawda u jego Ciotki w Tylmanowej. Domek może nie jest rewelacyjny - drewniany, ale za to bardzo tanio. Uśmiałem się trochę jak to załatwiałem, bo pani przez telefon kilkakrotnie zwróciła uwagę, że dom jest na górce. W końcu zapytałem czy to oznacza, że nie można podjechać samochodem, tylko trzeba zostawić na dole. Okazało się, że ludzie bardzo narzekają, że trzeba podchodzić na górę do domu. W sumie my tam jedziemy aby pochodzić po pagórkach. Zabieramy też rowery. Rowery w zasadzie tylko po to aby pojechać nimi wzdłuż Popradu czy Dunajca. Basia raczej po górach nie pojeździ ze mną. Jedynie asfalt i w miarę płasko. Ale jest piękna trasa wzdłuż Dunajca i nią chcę pojechać. W Pieniny pojedziemy też na pięć dni. Mam nadzieję, że wszysko zgram logistycznie i nie będzie jakichś problemów.

Komentarze

marko pisze…
Widze ze sie nie poddajesz, zeszloroczne pogodowe niepowodzenie nie zniechecilo cie na tyle ze nie rezygnujesz z wyprawy na Ukraine, to trudny teren ale samo bym sprobowal, zycze powodzenia