Różne

W środę wieczorem coś zaczęło mnie zbierać. W zasadzie w połowie brania prysznica dostałem takich dreszczy, że myślałem, że stłukę kabinę. Zażyłem na noc profilaktycznie ibuprom. Rano tez jakoś tak nie bardzo się czułem. W pracy około 10 zadzwoniła kropelka abym przyjechał oddać płytki. No bardzo chętnie tyle że brałem ibuprom. Musiałem niestety odmówić. A w zasadzie pielęgniarka stwierdziła, że skoro wziąłem to niestety nie mogę. Zresztą jakby miało się coś z tego rozwinąć, to mógłbym zaszkodzić zamiast pomóc. Byłem strasznie zły. Pech po prostu. Nie mogli zadzwonić we wtorek. Naładowałbym moje empatyczne baterie i te 8 czekolad... Pod koniec pracy zacząłem się czuć już całkiem źle. Przyjechałem do domu i wieczorem się okazało, że mam 38,5 i wychodzą na mnie siódme poty. Wziąłem jeszcze na noc ferwex i poszedłem spać. Przemęczyłem jakoś noc i nad ranem zaczęło mi przechodzić. Miałem iść do lekarza jak w pracy będę się źle czuł. Nic rano nie brałem aby być pewnym, że mam gorączkę. Około 10:00 zupełnie wydobrzałem, tylko cały czas pocę się jak mysz. Teraz zupełnie mi nic nie jest oprócz tych potów. Nie mam pojęcia co to było ta jednodniowa gorączka. Teraz i tak krew czy płytki będę mógł oddać dopiero za, o ile się orientuję cztery tygodnie. Nie pojadę też na kolejną przejażdżkę po Beskidzie Małym. Dziś też nic nie robiłem. Kochane lenistwo. Wyrzuty sumienia straszne. Mogłem dokończyć kostkę wokół tarasu. A tu w następnym tygodniu czeka mnie koszenie. Ogród, u Szarika i sad. W sadzie trawa już wielka. A pole. Wyższa ode mnie. Konrad mnie uprosił abyśmy skosili dopiero pod koniec wakacji. Wykosił sobie tam miejsce na ognisko. W takich trawach nikt ich nie widzi. Czekam tylko jak sąsiad mnie zwyzywa, że taka wielka trawa. Ale wszyscy wokoło tak robią, że koszą na jesieni lub w ogóle. Ja tylko głupi męczę się dwa razy do roku. Teraz chce zamówić kosiarę z traktorem taką talerzową, a nie męczyć się jak co roku.

Wymieniłem fotel w samochodzie i w tym samym dniu Basia złamała antenę. I znowu problem który oczywiście spadł na mnie. Zawsze wyjeżdża z garażu w lewo albo w prawo. Tym razem jednak po raz pierwszy w życiu pojechała prosto w drzewo i o zwisającą gałąź złamała antenę. Swoją drogą czas w tym roku znowu poprzycinać drzewa. Antenę już zamówiłem na allego. Trzeba będzie ją tylko zamontować. Mam nadzieję, że poradzę sobie sam.

Konrad poszedł zanieść papiery o to stypendium do gminy. Wrócili go aby podbił w szkole pieczątkę przy średniej ocen. Przecież donosi ksero świadectwa na którym z jednej i drugiej strony jest pieczątka: "Zgodność z oryginałem" i podpis dyrektora. Nie trzeba jeszcze potwierdzenie potwierdzenia. Każdego petenta traktuje się jak potencjalnego kłamcę i oszusta. Napisałem w tej sprawie protest do gminy, ale Konrad nie pozwolił mi go wysyłać dopóki nie dostanie stypendium. Na dodatek trzeba też przedstawić zaświadczenia o zarobkach. To nie jest zapomoga tylko nagroda. Co kogo więc obchodzą moje zarobki.

Jakieś dwa miesiące temu kupiliśmy Basi kolczyki, prześliczne. Ogromnie się z nich cieszy. Uważa, że są najpiękniejsze jakie ma. Z niebieskimi kamieniami. Od tej pory kupiła sobie dwie niebieskie bluzki i wczoraj niebieską sukienkę. Myśli już o jakichś butach pod kolor. Ot esencja kobiecości. Jak tak dalej pójdzie to suma dodatków przekroczy kilkakrotnie kwotę za kolczyki. A ja postanowiłem kupić nowy plecak na rowerowe wypady takie jak ostatni. Ten co mam jest stanowczo za duży. Na taki kilkudniowy wypad w zupełności wystarczy 30 - 40 litrów. Jest rewelacyjny plecak rowerowy na górskie wyprawy 30+5 z rozwiązaniami które spełniają wszelkie moje potrzeby tyle, że sporo kosztuje. Ale chyba się skuszę. Konrad ma zniżkę 10% to zawsze coś, a może będą teraz jakieś wyprzedaże jeszcze.

Komentarze

marko pisze…
Zdaje sie ze ta zmiennosc pogody i skoski temperatur oslabiaja nam organizmy, tez tego nie rozumie po co tyle potwierdzen czasem taka sytuacja potrafi skutecznie zniechecic!