Od dłuższego czasu gryzłem się w sobie, aby zrezygnować z kierowania zespołem Wrocławskim. W ogóle funkcja kierownika mierzi mnie od samego początku. Do tej pory skutecznie broniłem się przed awansami. Nawet do tego stopnie, że w mojej drugiej, a pierwszej pracy z prawdziwego zdarzenia. Chodzi o prywatną firmę a nie państwową. Gdy po niespełna roku pracy awansowałem, to na kolejny miesiąc się zwolniłem i poszedłem do innej firmy. Potem długo pracowałem w firmach gdzie w zasadzie był prezes i zwykli pracownicy. Owszem były takie osoby które zajmowały się jakby przez zasiedzenie kierowaniem czymś. Ale nie było to żadne oficjalne stanowisko kierownicze. Taki model pracy zawsze mi odpowiadał. Każdy wiedział co ma robić i robił to co najlepiej mu wychodziło. Niestety w tej firmie jest kierowników, dyrektorów i innych jak mrówków. I mnie, no chyba już ponad dwa lata temu się dostało. Pomyślałem wtedy po pierwsze czemu nie, po drugie, jak odmówię, to pewnie mnie wywalą skoro nie chcę awansować. A nowej pracy nie chce mi się szukać. Zgodziłem się. W porywach miałem nawet pięć osób do kierowania. Na początku tego roku wymyślono, że zostanę dodatkowo kierownikiem oddziału logistyki we Wrocławiu. Tam jest pięć osób w tym dziale + kierowniczka której kierownikiem zostałem. Po co? Nie wiem do dziś. Może bano się, że jak tyle pracuje, a nie awansuje, to się zwolnię albo co. Nie wiem. Jest taki owczy pęd w ludziach do władzy. We mnie jednak nie. No ale każdy pewnie myśli po swojemu. Okropnie ta funkcja nowa mnie uwierała. Kierowanie kierowniczką na odległość i w zasadzie bez jakiegoś większego sensu. No bo po co kierować kierowniczką.
Można kierować wieloma kierowniczkami/kierownikami, ale jedną? Co mam jej mówić co ma robić ze swoim zespołem? Tylko bym przeszkadzał i dokładał jej pracy. Z drugiej strony miałem też być takim ekspertem-doradcą tego zespołu. I ta rola jak najbardziej mi odpowiadała. W zasadzie co dzień poprzez skypa łączymy się i konsultuje, doradzam i staram się podsuwać pomysły i rozwiązywać problemy. Dziś jakoś tak przy okazji wreszcie wydusiłem to z siebie. Poszedłem w zasadzie po coś innego do Krzyśka-dyrektora i rozmówiłem się z nim na ten temat. Rozmowa była bardzo rzeczowa i przyjemna. Przyjął moją argumentację. Zgodził się, że funkcja ta jest w zasadzie niepotrzebna i sztuczna. Zgodziliśmy się, że nadal funkcję kierowniczą jednak będę pełnił tu w Krakowie. A moja rola w stosunku do Wrocławia będzie rolą ekspercką. Zresztą od dłuższego czasu i coraz więcej poświęcam już nie na implementację czy stabilizację programu. Tylko właśnie na takie doradztwo. Mnóstwo ludzi których rozpoznaje zwykle tylko z głosu lub ze sposobu pisania maili do mnie dzwoni i pisze z prośbą o wyjaśnienie, zdiagnozowanie problemu czy wymyślenie jakiegoś algorytmu. Ta rola najbardziej mi odpowiada. Jeśli chodzi o władzę i decydowanie w jakichś sprawach wolę to mieć w naturalny sposób. Przez dobre pomysły, sprawną argumentację i wiedzę którą posiadam i mogę się z nią podzielić. To jest prawdziwa władza, a nie złudna władza poprzez tytuł przy nazwisku czy tabliczkę na biurku.
Można kierować wieloma kierowniczkami/kierownikami, ale jedną? Co mam jej mówić co ma robić ze swoim zespołem? Tylko bym przeszkadzał i dokładał jej pracy. Z drugiej strony miałem też być takim ekspertem-doradcą tego zespołu. I ta rola jak najbardziej mi odpowiadała. W zasadzie co dzień poprzez skypa łączymy się i konsultuje, doradzam i staram się podsuwać pomysły i rozwiązywać problemy. Dziś jakoś tak przy okazji wreszcie wydusiłem to z siebie. Poszedłem w zasadzie po coś innego do Krzyśka-dyrektora i rozmówiłem się z nim na ten temat. Rozmowa była bardzo rzeczowa i przyjemna. Przyjął moją argumentację. Zgodził się, że funkcja ta jest w zasadzie niepotrzebna i sztuczna. Zgodziliśmy się, że nadal funkcję kierowniczą jednak będę pełnił tu w Krakowie. A moja rola w stosunku do Wrocławia będzie rolą ekspercką. Zresztą od dłuższego czasu i coraz więcej poświęcam już nie na implementację czy stabilizację programu. Tylko właśnie na takie doradztwo. Mnóstwo ludzi których rozpoznaje zwykle tylko z głosu lub ze sposobu pisania maili do mnie dzwoni i pisze z prośbą o wyjaśnienie, zdiagnozowanie problemu czy wymyślenie jakiegoś algorytmu. Ta rola najbardziej mi odpowiada. Jeśli chodzi o władzę i decydowanie w jakichś sprawach wolę to mieć w naturalny sposób. Przez dobre pomysły, sprawną argumentację i wiedzę którą posiadam i mogę się z nią podzielić. To jest prawdziwa władza, a nie złudna władza poprzez tytuł przy nazwisku czy tabliczkę na biurku.

Komentarze