Święto Chleba

Mamy umiarkowany ponoć klimat, a tak naprawdę z jednej skrajności w drugą. Ponad miesiąc lało i było zimno. Temperatury niewiele wyższe niż 10 stopni. Nagle lać przestało i od razu zrobił się upał nie do wytrzymania. Temperatury po 34 stopnie. Jak przedtem nie dało się nic robić na zewnątrz, tak teraz też nie da się. Na strychu zresztą też nie. Tam jest chyba z 50 stopni. Udało mi się jedynie skosić wszystko łącznie z sadem. Przedwczoraj kosiłem od 16:30 do 21:06. I udało mi się zwieźć kamień do reszty i zasypać lej krasowy który powstał koło studni. Wsypałem w niego pięć taczek ziemi. Ale jestem pełen obaw. Zrobiłem test. Wlałem wiadro wody i spłynęło w sekundę. Słychać było, że woda wlewa się niagarą gdzieś w głąb dobrych pięć metrów. Najgorsze jest to, że takich małych otworów w które można wlać wodę, ale nie wsypać ziemię jest trzy i jeden wcale nie między studzienkami. Zupełnie obok po prostu w ziemi. Można było zasypać tylko z wierzchu. W takie małe otwory nie da się wsypać ziemi do samego spodu. Niestety wokół studni będzie można coś robić dopiero za jakieś dwa lata, jak deszcze wypłukują i uleżą ziemię. Jeszcze pewnie trzeba będzie tam sporo wsypać. Dziś chciałem robić obrzeża z kostki, ale na takim upale nie sposób robić cokolwiek. Z rana pojechaliśmy na Święto Chleba na Plac Wolnica. Trochę jestem zawiedziony, bo chleba to tam niewiele. Za to kupiliśmy pierogi z jabłkiem i cynamonem. Raczej nie lubię degustować, tak jak to zwykle ludzie robią w hipermarketach. Kiedyś widziałem kolejkę do degustacji CocaColi, to było żenujące. Ale tym razem byłem bardzo ciekaw smaku i się skusiliśmy razem z Basią. Naprawdę rewelacyjne. Zagłosowaliśmy wspólnie na ten produkt. Okazało się, że trzeba podać numer telefonu i nazwisko. W zamian za to można wygrać nagrodę główną tego święta, ale zupełnie nas to nie interesowało i nawet nie wiemy co jest tą nagrodą. Kupiliśmy za to całe kilo tych pierogów. Kupiliśmy też Wędliny różnoraki. Dość drogie, ale wyśmienite. I na stoisku Benbedyktyńskim kupiliśmy wino i piwo klasztorne. Wino jest z róży mamy zamiar wieczorem spróbować. A piwo jest z karmelem i miodem rewelacyjne. Potem jeszcze poszliśmy na mrożoną kawę do Galerii Kazimierz.



Założyłem sobie kolejne konto na picasa tym razem z końcówką blog. Nie chcę zaśmiecać sobie głównego konta zdjęciami z różnych tego typu wypadów jak dziś. W szczególności dziś zapomniałem aparatu i zrobiłem parę zdjęć telefonem.

Komentarze