Sobotnie leniuchowanie

W sobotę było leniuchowanie, ale nie sposób było inaczej bo żar lał się z nieba. Po przyjeździe ze Święta Chleba jedynie zrobiliśmy standardowe sobotnie czynności. Basia łazienka. Ja odkurzanie, a potem położyliśmy się pod czereśnią na ogrodzie sącząc drinki jak Królowa Angielska. Gin, co prawda nie z tonikiem, a sokiem grapefruitowym. Ja wolę takie wydanie.



Ginu było nie wiele, bo to jakaś tam końcówka wyszperana w barku, ale za to lodu - pół szklanki. W niedzielę natomiast pogoda była jakaś taka niemrawa i Basia nijak nie chciała pojechać ze mną na obiecany rower na Zakrzówek. Wybrałem się więc sam. Wreszcie udało mi się tam trafić. Nie wiem, co później dopiero zrozumiałem. Czemu ja uparcie na ten Zakrzówek pcham się od strony Tynieckiej. O wiele lepiej z okolic Tesko. Tak wracałem. Zresztą wracając pojechałem jeszcze raz na Święto Chleba, aby zakupić tego wspaniałego piwa karmelowo-miodowego. Niestety zapasy wyczerpano. Ale kupiłem inne jakie mieli w moich ulubionych małych buteleczkach. Nie powinno się robić piwa w większych niż 0.330 Więcej niż taka ilość po prostu przestaje smakować. A tak jest na kilka łyków. I człowiek rozpamiętuje się smakiem jeszcze długo. Znalazłem też po przyjeździe do domu stronę ze sklepem internetowym, gdzie te produkty można kupić Basia liczyła na to, że zadzwoni do niej Teresa i razem pojadą spacerowo na rower.



Teresa jednak nie zadzwoniła, a pojechała z inną koleżanką. Myśląc, że Basia pojedzie ze mną. Zwykłe niedogadanie się. Pojechaliśmy po chleb na rowerach i tam zresztą ją spotkaliśmy. Potem pojechaliśmy jeszcze na małą przejażdżkę. Mapka jest połączeniem obu tych tras. A Zakrzówek to piękne miejsce, zrobiłem wiele zdjęć obchodząc wokoło. Trzaskając tak zdjęcia, przypadkowo zrobiłem jakiejś dziewczynie zdjęcie w dość skąpym stroju. Oczywiście tego zdjęcia nie opublikuje, mimo tego, że nie sposób byłoby rozpoznać kto to. Co ciekawie w krzakach powyżej widać czającego się podglądacza. To chętnie bym opublikował. Dziewczyna nie była sama, miała do ochrony chłopaka. Tam jest wiele takich odosobnionych miejsc. Naprawdę urokliwe miejsce, a woda ma kolor turkusowy. Niestety bardzo niebezpieczne miejsce. Choć co chwila słychać skoki do wody ze skał. Byli nawet nurkowie którzy chyba ćwiczyli.


Trasa rowerowa 540445 - powered by Bikemap 

Komentarze

marko pisze…
Swietne to wyglada i dobre miejsce do odpoczynku, sam bym polezakowal ale tutaj nie ma takiej mozliwosci wkolo blokowisko a jesli chcesz troche spokoju to tylko poza uciazliwym i chalasliwym miastem