Kolejna pracowita sobota

Znowu praca od świtu do nocy. Do około 16:00 pracowałem na strychu. Zrobiło się słonecznie i zaczęło przygrzewać w dach. Na strychu zrobiło się duszno i gorąco. Zdołałem jednak skończyć rozpoczętą pracę. Ale jak zszedłem na dół bolała mnie głowa i było mi niedobrze. Prawie dostałem udaru cieplnego. Zjadłem jednak obiad, posiedziałem do 17:00 i przeszło mi. Potem jeszcze bieżące prace ogrodowe, mycie samochodu i wreszcie zasypałem kamieniem już na full pod kominkiem. Teraz musi się uleżeć. Ja w tym czasie będę robił obrzeża z kostki. Jest szansa, że w tym roku wszystko skończę. No chyba, że w sierpniu już śnieg spadnie. Dzięki słonecznej pogodzie zrobiłem dwa zdjęcia. Jedno sam kominek, tak aby było widać obrzeże z tej kostki, a drugie kominek widoczny z tarasu.


Komentarze