Czerwony pasek

Wczoraj miałem pojechać rowerem do pracy. Z uwagi na samochód pozostawiony w warsztacie. Ponadto chciałem wypróbować nową mapę. Plan Krakowa kupiony w Compass w wersji elektronicznej. Ma ogromną rozdzielczość. Opracowałem go sobie na palmtopa na Oziego. Do tej pory miałem mapy które zawierały też Kraków. Były to mapy okolicy. Siłą rzeczy Kraków był tam malutki. Jak jechało się ulicą równoległą do innej, to trudno było rozróżnić która. Teraz jest to po prostu plan Krakowa. Odciąłem od niego tylko Hutę. Muszę ją opracować osobno. Czasami tam też jadę. Zdarza mi się tak jak ostatnio pojechać na Zakrzówek. Trudno wtedy zweryfikować gdzie się jest. Teraz na tej mapie są wszystkie dróżki i ścieżyny w Krakowie. Oczywiście mapę wrzuciłem na mojego chomika. Ale wracając do roweru. Niestety obudziłem się rano i oczywiście lało. Lało nadal o 7 i 8 dopiero około 9 pozostała tylko lekka mżawka, ale i tak jazda po mokrym asfalcie 25 km do pracy to przesada. Owszem mam w plecaku rzeczy do przebrania. Zadzwoniłem do pracy i wziąłem sobie po raz pierwszy w życiu urlop na żądanie. Nigdy jeszcze z takiego nie korzystałem, choć co roku mam prawo do czterech dni.

Pozostając w domu wykorzystałem ten czas na maksimum. Cały dzień pracowałem na strychu. Zrobiłem sufit w tym miejscu w którym robię regipsy. Najgorsze było położenie wełny mineralnej na ocieplenie. Mimo maski na twarz i okularów dostało mi się zarówno do płuc i do oczu pełno tej wełny. Od wczoraj kaszlę. A oczy mam czerwone. Płukałem oczy w kieliszku z wodą. Dopiero dziś rano wygląda, że wszystko wyłzawiłem. Dziś Basia obiecała, że pranie powiesi na zewnątrz, a ja będę mógł robić dalej strych. Na dziś chyba najtrudniejszy etap. Będę robił aluminiową konstrukcję tych wnęk. Mniej więcej mam już pomysł jak to zrobić.

Samochód odebrałem wieczorem z warsztatu. Muszę jednak kupić nowy fotel. Okazało się, że wcale się nie złamał, tylko zepsuł się mechanizm regulacji. Teraz jest unieruchomiony w jednej pozycji. Dla mnie OK. Nie wiem jeszcze jak dla Basi. Jak się wkurzę, to po nowym roku kupię nowy samochód. Będą zapewne w okolicach lutego, marca zniżki na poprzednie roczniki. Korci mnie Astra 4 bo Vectra wydaje się toporna i wielka. Tylko nie jestem pewien czy jest Astra w wersji Sedan. Na pewno jest "trójka" też ładna. Może jednak "trójkę" Nawet tańsza jest. Alternatywą jest też kupno używanego samochodu. Mam kuzyna który pracuje w firmie lizingowej. Często ma 2-3 letnie bardzo dobre samochody. Wtedy w grę wchodziła by raczej inna marka. Obiecałęm sobie, że tym razem kupię używany samochód, ale jakoś tak dziwnie. No zobaczymy może kupię fotel i da się jeździć jednak kolejne kilka lat jak sobie obiecywałem. Żal mi strasznie wydać kupę kasy na kupę żelastwa. Jak bym pracował np w Zabierzowie, to samochód w ogóle nie był by potrzebny. Chociaż z drugiej strony nieosiągalnych byłoby wiele rzeczy. Mam awersję do mechaniki. Samochód mnie zawsze mierził. Basia dużo mnie musiała przekonywać swego czasu abym zrobił prawo jazdy i kupił. Ale z drugiej strony jak na to patrzę, to wiele rzeczy byłoby praktycznie poza zasięgiem. Choć jakiś czas radziliśmy sobie bez samochodu. Pewnie że było trudniej, ale wolniej i sympatyczniej.


Dobra na koniec jeszcze, bo warto to odnotować. Koniec roku szkolnego nastąpił. Konrad jak zaplanował, tak osiągnął średnią powyżej 5 będzie się starał o stypendium z gminy. W klasie były cztery świadectwa z czerwonym paskiem, a dwa ze średnią powyżej 5.0 On i koleżanka mieli identyczną średnią. Tyle że ona była laureatką z jednej olimpiady, a z drugiej miała drugi wynik w Polsce. Konrad na drugi rok ma ambitny plan co do Olimpiad. Przez wakacje będzie się przygotowywał do kilku. Sam nie wiem co z tym zrobić. W zasadzie jest dorosły i sam już podejmuje decyzję. Ja jednak cały czas mam wrażenie, że nie o to w życiu chodzi. Choć to dobra cecha być ambitnym, ale mam wrażenie, że to zupełnie niepotrzebne. Wysilanie się bezcelowe. Choć samo uczenie się, nie chodzi tu o wiedzę która wydaje się nieprzydatna. Tylko o sam akt uczenia się i taki charakter to jak najbardziej pozytywne. Staram sie nie ingerować. A jedynie obserwować i wspierać w chwilach zwątpienia. Wg mnie w życiu chodzi o coś zupełnie innego. Wykształcenie owszem pomaga, ułatwia. Ale z drugiej strony szczęśliwi głupi. A za świadectwo dostał firmowy zestaw pióro i długopis od szkoły. Ładna pamiątka.

Komentarze

marko pisze…
Brawo za taka determinacje chec i wytrwalosc Twojego syna, w stolecznej w firmie ktorej pracuje przychodzi sporo mlodych osob z oferta zatrudnienia maja ukonczone po 3 fakultety z coraz b powszecnym stopniem naukowym dr mysle tez ze nauka to najlepsza inwestycja tym bardziej ze mamy otwarty rynek pracy w UE!!!
recoleta pisze…
Gratuluję. Nie tylko świadectwa z paskiem, ale i ambitnych planów.
recoleta pisze…
Marko, to wszystko prawda, ale jest też inna bolesna prawda - poszukiwanie młodych ludzi do pracy. Ja mam też trzy fakultety, doktorat, dwa języki (z certyfikatami), doświadczenie i... od paru lat nie mogę zmienić pracy, bo... jestem za stara. A tu gdzie pracuję, awansują osoby, które mają po 25 lat i świeżego magistra (dwutygodniowego) na koncie. Nie jest tez odosobnionym przypadkiem (znam dwie takie osoby), że po doktoracie są... sekretarkami na uczelni. To bardzo bolesne, że człowiek uczył się tyle lat (kosztem rodziny), zdobył naprawdę sporo wiedzy, może wiele zaoferować (nie ma w planie ciąży, ani urlopu macierzyńskiego), a nie może znaleźć pracy z powodu wieku.
Nomad pisze…
Pisałem jakiś czas temu, mój kolega i niegdysiejszy kierownik zresztą. Został w podły sposób zwolniony. Był starszy parę lat ode mnie.
marko pisze…
Recoleta mysle ze z takim bagazem wiedzy mozesz powojowac, majac stopien dr mozna byc wykladowca akademickim, (w stolecznej modne koneksje) spotkalem sie tez z sytuacja ze mgr psychologi czy mgr geografi lub tez histori chcac podjac prace w oswiacie musi dodatkowo posiasc uprawnienia pedagogiczne, rynek pracy mamy jakim mamy jest b ciezko o prace a z czegos zyc trzeba!!!
marko pisze…
fo pa ale nadrabiam bo nie widze oznak tego co nie pozwala Tobie na zmiane pracy!!! pozdrawiam
Nomad pisze…
Dla mnie jednak ważniejsza jest pasja niż skróty przed nazwiskiem zwykle niczym nie podparte.
marko pisze…
Skroty przed nazwiskiem wynikaja niezaleznie jaki kierunek sie konczy to dzisiaj standard chcac cos osiagnac a jednoczesnie przepustka do dalszej drogi doskonalenia sie poprzez wiedze! tym bardziej korzystne jesli jest to powiazane z osobista pasja!