Niedokończone koszenie

Poodkurzałem, a przez ten czas zrobiło się słonecznie. Wyschło trochę. Postanowiłem jednak dać słońcu więcej czasu. Przeczyściłem karcherem to co do tej pory zrobiłem na tym miejscu pod kominek ogrodowy. Doskonale czyści się te płyty. Kamienie jednak będę musiał doczyścić szlifierką. Trochę mnie martwią dwie rzeczy. Czyszczenie tych kamieni. Trochę się nie przykładałem jak robiłem i zabrudziłem niepotrzebnie cementem. Teraz nie tak prosto będzie je doczyścić. Z drugiej strony znowu tak źle nie jest. Druga sprawa to dość łatwo odchodzi cement od tych płyt, oby nie odpadały po przyklejeniu. Pożyjemy zobaczymy. Stwierdziłem dziś, że obrzeża zrobię chyba z podwójnej kostki. Z pojedynczego szeregu będzie zbyt wąsko i nierówno. Kostka granitowa jest bardzo nieregularna. Pojedynczy szereg wyglądał by brzydko. Podwójny ma jeszcze jedną zaletę. Jeden szereg będzie wyżej niż drugi. Dzięki temu po tym pierwszym będzie można jechać kosiarką, a drugi będzie oddzielał trawnik. Muszę zrobić wpierw jakiś mały odcinek. Może wokół studni i zobaczyć jak to wygląda. Pytanie tylko czy wtedy tej kostki starczy na wszystko? Wracając do tego co dziś robiłem, potem pojechałem umyć samochód. Okazało się, że muszę się umówić. Do 13:00 została ponad godzina. Zatankowałem więc benzynę do kanistrów i pojechałem do domu kosić. Trochę przeschło. Przed 13:00 zawiozłem kosiarkę do garażu. Chmury krążyły wszędzie dookoła. Umyłem samochód w pół godziny. Wróciłem i znowu zabrałem się do koszenia. Sad zajmuje około czterech godzin. Kiedyś policzyłem, że skoszenie sadu, to przejście za kosiarką trochę ponad pięć kilometrów. Na jakieś pół godziny przed końcem koszenia zaczęło grzmieć i się błyskać. Znad Krakowa zaczęły przychodzić czarne chmury. Został mi dosłownie wąziutki paseczek na jeden przejazd około 100 m i niebo się otwarło. Zanim dobiegłem do garażu byłem tak przemoczony jakby ktoś mi kubeł wody wylał na głowę. Potem było jeszcze kilka takich ulew i burz. Dosłownie 10 min temu skończyła się ostatnia. Raczej już się nie da dokończyć koszenia. I w zasadzie nic już dziś się nie da zrobić.

Komentarze

marko pisze…
Pogoda pewnie wszystkich zaskoczyla jak zreszta inne wydarzenia ktore nakladaja sie na siebie w tym roku (panowie w TV od prognozy tej obecnej tez zaskoczeni) przy takiej skali powodzi mozna bylo oglosic stan kleski zywiolowej ale widac polityka gora jak zwykle wszystko po staremu