Jak szwajcarski zegarek

Chyba kiedyś to wyrokowałem, że jak tylko zacznie się mój urlop zaczną się kłopoty z teściową. Tak było w maju. Miałem zaplanowany urlop i zrezygnowałem z niego, bo teściowa trafiła do szpitala. Wtedy miałem tylko dwa dni urlopu. Po to aby ją przywieźć ze szpitala, a potem zawieść na badania. Teraz zaplanowałem urlop od dziś cały tydzień. Piątek był ustawowo/firmowo wolny za jakieś święto niedzielne. Tak więc mój urlop zaczynał się dziś w nocy o godzinie 0:00 Natomiast o 1:56 zbudziło mnie łomotanie w ścianę z dołu. Zerwaliśmy się z Basią na równe nogi. Zeszliśmy na dół. Okazało się, że mamie puściła się krew z nosa. Ale tak tylko trochę. Parę plam na chusteczce. Oczywiście totalna panika. Mama panikuje przy każdej okazji. Duszno jej, nie może spać i w ogóle. Uspokojenie Mamy zajęło nam prawie pół godziny. Bierze taki specjalny lek na obniżenie krzepliwości krwi w związku z tym rozrusznikiem. Zresztą lekarz jej tłumaczył, że to normalne i w takiej sytuacji trzeba po prostu zrobić badanie krwi i dobrać inną dawkę leku. Ale oczywiście Mamę nie obchodzi co lekarz do niej mówi, ma od tego ludzi aby za nią słuchali. Ja pół biedy, nie idę do pracy, ale Basia wstaje o 5:30 Oczywiście po takiej pobudce nie da się już spać. Do rana nasłuchiwaliśmy każdego szmeru z dołu. Rano Mama spała oczywiście jak niemowlę w odróżnieniu od nas. O 7:00 zwlokłem się z łóżka. Tym bardziej, że Konrad szedł do szkoły. Zszedłem na dół. Wszystko ok. Zobaczymy jak dalej. Jestem totalnie niewyspany i zakatarzony po wczorajszym przemoknięciu. Na dodatek. Przy budowie kominka strasznie pogryzły mnie komary. Całe plecy mam w bąblach. Bolą mnie też plecy od wożenia taczek pełnych kamienia. Basia mi wmawia, że mam Półpasiec. Wczoraj prawie poddałem się jej sugestii jest przekonywująca. Miałem jechać dziś do lekarza. Ale po pierwsze nie mogę zostawić Mamy. Po drugie ma przyjechać samochód z zamówionym towarem. Po trzecie nie wierzę jej. Nic mi nie jest, a plecy prawie przestają boleć. Zaraz idę rozbierać strop nad klatką na strychu, aby dało się tam wnieść płyty gipsowe i resztę materiału na zabudowę strychu. Wczoraj przez chwilę pogody udało mi się zrobić zdjęcie kominka i zrobionych schodków i podestu. Oczywiście wymaga to jeszcze wykończenia, ale już jest ładnie.

Komentarze

marko pisze…
Sporo pracy wlozyles w to co widac na zdjeciu, ladnie sie prezentuje gratuluje!
Just pisze…
Wow! Super wygląda.