Obudziłem się o siódmej rano w sobotę. Patrzę za okno, a tu niebieskie niebo. Eee... chyba się nie obudziłem jednak, śnię nadal. Uszczypnąłem się, boli. Chyba nie śpię. Wstałem, wyjrzałem na balkon. No naprawdę nie leje i niebieskie niebo. Cud nad cudy. Powoli zjadłem sobie śniadanie. Zrobiłem sobie kawkę. Stwierdziłem, że w takim razie biorę się za koszenie. Ale jest ósma. Trzeba sąsiadom dać pospać co najmniej do dziewiątej. Choć sąsiad-rolnik czasami już od szóstej pyrczy traktorem na podwórku. Zasiadłem więc w fotelu i sprawdziłem co ja tam mam już ponagrywane. "Szkoła przetrwania 4" No to zacząłem sobie oglądać. Koło dziewiątej wyjrzałem ponownie na balkon. Idą czarne chmury! Tak myślałem, to byłoby zbyt piękne. Szybko się zebrałem i pędem do garażu po kosiarkę. Odpaliłem i zacząłem jeździć po grząskim ogrodzie. W trochę ponad godzinę skosiłem ogród. Wywożąc trawę stwierdziłem, że u Szarika też przydało by się skosić. Chmury się trochę rozeszły. Wybrałem jednak, że muszę dziś przykleić tą podstawę kominka. Przykleiłem wypoziomowałem. Zabrałem się za robienie schodków w połowie miejsca do siedzenia z kominkiem. Zastanawiam się jaką nazwę temu nadać. Bo tak cały czas mam dylemat. Miejsce do siedzenia z kominkiem jakoś głupio brzmi. Nie jest to taras, ani altanka. Chciałbym to jakoś nazywać. Nie mam pomysłu na jakąś krótką nazwę. No ale zabrałem się za te schodki. Teren tam jest mocno pochyły. Robiąc to miejsce chciałem zrobić płaskie, aby można było prosto siedzieć. Całość ma około 50 m2 większa część jest miejscem pod stolik - płasko. Potem będą dwa schodki i górna część - mniejsza. Potem znowu podest pod kominek. Muszę wpierw zrobić te oddzielające schodki i podest abym wiedział ile dosypać jeszcze kamienia na spód. Muszę zrobić po prostu poziomy. Do godziny 16:00 udało mi się zrobić oba schodki. W tym drugim podstawę zrobiłem z kostki granitowej. Na górę płyty wapienne. Okazuje się, że banalnie klei się te płyty. Bardzo ładnie to wygląda. Jedyny problem to zabrudzanie zaprawą. Mam jednak nadzieję, że doczyszczę to wszystko kercherem i szlifierką z taką tarczą. Zresztą same płytki trzeba zeszlifować na bardziej płaskie. Wszystkie bardziej odstające miejsca trzeba zeszlifować. Z drugiej strony te płyty są w miarę płaski. Jeszcze pozostało w tych schodkach przykleić pionowe płytki, zrobić tkz. front schodka. Tu będę musiał prawdopodobnie już docinać płytki. Pewnie potrzebuję na to ze dwa dni. Podstawa kominka musi poschnąć około tygodnia. Potem można kleić resztę. Cały kominek waży około pół tony. Podest i podstawa musi dobrze związać aby ciężar jej nie zdeformował. Muszę też gdzieś znaleźć miejsce na przeniesienie tej kostki tej góry kamienia. Trzeba zrobić miejsce na przywiezienie sypkiego kamyka na dosypanie podłoża. Chcę od razu przywieźć tyle aby jeszcze starczyło na chodnik i miejsce pod altankę. To wszystko, to kolejny kilkuletni plan. Jakby co dzień nie lało, można by to wszystko zrobić we w miarę rozsądnym czasie. A jakbym jeszcze nie pracował, to zrobiłbym wszystko w miesiąc. No ale jeszcze trzeba mieć za co to robić. Muszę więc pracować. A może zmienić pracę na budowlańca. Kiedyś przyjemnością i hobby było programowanie, taką mam więc pracę. Niestety w tej pracy z programowania już nie wiele zostało, a i mnie to już nie bawi tak jak kiedyś. Teraz moim hobby i tym co mi sprawia przyjemność są prace ogrodowe. Zresztą zawsze lubiłem po prostu coś tworzyć. Wpierw była to elektronika, budowanie układów elektronicznych, sprawiało straszną frajdę. To takie kreowanie świata. Potem znacznie większe możliwości dało pisanie programów. Miałem nadzieję, że kolejnym będzie nanotechnologia lecz nic z tego nie wyszło. Za wcześnie. Wracam więc do prostszych rzeczy. Kamień i zaprawa :) A dziś od rana oczywiście leje. Wreszcie wybiorę się do rodziców. A oczywiście wieczorem wczoraj skosiłem jeszcze u Szarika. Wytrzymało bez deszczu cały dzień, i z tego należy się cieszyć, a nie narzekać na przygnębiającą pogodę. Ale sześć stopni w połowie maja o dziewiątej to trochę przesada.
Komentarze