Wczoraj też wybrałem się na rower. Namawiałem Basie, ale coś nie miała ochoty. Pojechałem więc sam. Chciałem sobie pojeździć ścieżkami którymi jeszcze nigdy nie jechałem, a od dawna miałem na to ochotę. Chciałem też pojechać ponownie przez Dolinę Prądnika. Dzień wcześniej wracając z pracy tamtędy między 16:00 a 17:00 były ładnie podświetlone skałki. Nie miałem aparatu wtedy. Tym razem zabrałem aparat. Chciałem też sfilmować zjazd tą leśną ścieżką. Okazuje się jednak, że na filmie nie wygląda już to tak atrakcyjnie. Tak samo skałki nie były już takie fajne. Może nie ta godzina, byłem wcześniej. A może po prostu to co się widzi pierwszy raz wygląda zawsze atrakcyjniej niż widząc to ponownie. Nakręciłem wiele zjazdów głównie asfaltowych może coś z tego później skleję. W Ojcowie chciałem pojechać przez żółty szlak. Zaraz po wjeździe na niego okazało się, że leżą trzy wielkie drzewa. Pomyślałem sobie, że przeniosę rower.
![]() |
| Od 2010-04-18 |
Jakoś przeszedłem te trzy przeszkody, podjechałem kolejne 50 metrów i znowu drzewa na ścieżce. Akurat ktoś szedł z przeciwnej strony. Spytałem jak jest dalej. Powiedzieli, żebym nawet nie próbował. Nie da się praktycznie przejść, a co dopiero przejechać. Wróciłem więc i pojechałem z pod bramy krakowskiej zwykłą drogą w górę i wróciłem podobnie jak poprzednio przez Bębło. Jeszcze w samej Dolinie Prądnika spotkałem kolegę z dawnego CDN-u Pawła. Był z żoną. To jest takie internetowe małżeństwo. Byłem na ich ślubie, nawet ksiądz o tym wspomniał, że poznali się w internecie. Zbudowali sobie dom w Giebułtowie i teraz korzystają z tego, że mieszkają na wsi. Zaczęli jeździć na wycieczki rowerowe. Mają blisko do Ojcowa.
Dziś natomiast przyjechałem z pracy i do wieczora, prawie do 20:00 murowałem. Ładnie to wygląda. Podoba mi się efekt mojej pracy. Jakbym co dzień miał trzy godziny czasu. Skończyłbym w dwa tygodnie wszystko. Niestety jeszcze jutro mogę poświęcić na to czas. We środę zakupy w dużym sklepie. A we czwartek najprawdopodobniej delegacja do Wrocławia.
Dziś natomiast przyjechałem z pracy i do wieczora, prawie do 20:00 murowałem. Ładnie to wygląda. Podoba mi się efekt mojej pracy. Jakbym co dzień miał trzy godziny czasu. Skończyłbym w dwa tygodnie wszystko. Niestety jeszcze jutro mogę poświęcić na to czas. We środę zakupy w dużym sklepie. A we czwartek najprawdopodobniej delegacja do Wrocławia.

Komentarze