Strych i szary ogród

Zaziębienie powoli przechodzi. Zdarte mam jedynie gardło. Ale to bardziej od kurzu na strychu niż z przeziębienia. Dziś zakończyłem prace strychowe. Założyłem wszędzie stelaże aluminiowe na których będą zawieszone płyty gipsowe. Wypionowałem i wyrównałem wszelkie kąty. Są w miarę proste na tyle na ile się dało. Niestety klatka schodowa na strych jest zrobiona strasznie krzywo. A schody... nie wiem czy da się je jakoś znormalizować. Chyba będą musiały zostać takie różnorakie. Te górne są zarówno przesunięte w poziomie jak i pod złym kątem do tych dolnych. Ale w końcu to tylko strych. Dziś skończyłem około 17:00 sprzątnąłem i poszedłem pod prysznic. Byłem popielaty od kurzu. Praca fizyczna daje dużo satysfakcji, ale jest bardzo wyczerpująca gdy ktoś się za nią bierze od czasu do czasu. Jutro biorę się za murowanie kamienia. Ma być ładnie, choć te chmury na horyzoncie przeczą prognozie pogody.

W wolnej chwili wczoraj wieczorem oglądnąłem nagrany prawie miesiąc temu film: Szare ogrody Warty obejrzenia Film jest historią prawdziwą. W 75 roku powstał dokumentalny film pod takim samym tytułem. Ten jest fabularny. Opowiada o ciotce i kuzynce Jackie Kennedy. Sam nie wiem jak to zinterpretować. Może jest to opowieść o zaborczej matce, która zniszczyła życie córce, a może córka też nie była do końca normalna.

Komentarze