Spacerowo-rowerowo

Ruszyliśmy dziś około 12:30 Całkiem wcześnie jak na Basię. Pojechaliśmy tak jak planowałem przez Młynkę w stronę Rudna i dalej aż pod Trzebinię. Pogoda taka sobie. Trochę zimno, trochę ciepło. Przez las w stronę Rudna, a potem Puszcza Dulowska, to chyba jedne z najlepszych terenów rowerowych dla osób które chcą rodzinnie spokojne z dziećmi przejechać się na rowerze. Zupełnie płaski teren. Jedynie parę łagodnych podjazdów. Szczególnie Puszcza Dulowska od kopuł RMF-u aż po Trzebinię płasko jak stół. A wokół widoki prawdziwie leśne. Mokradła i zarośla. Po drodze jest wiele miejsc aby usiąść zjeść coś i odpocząć. Z Młynki pod Trzebinię to prawie 20 km. leśnej drogi. Oczywiście mnóstwo odgałęzień głównego szlaku. W samej Puszczy przy niebieskim szlaku rowerowym począwszy od ośrodka hodowli zwierząt wiele tablic edukacyjnych. Między innymi dowiedziałem się, że można spotkać tam 19 gatunków ptaków. Po drodze wspomniany ośrodek. Kopuły RMF-u wyglądające jak baza księżycowa i ruiny zamku. Naprawdę warto się tam wybrać. Wspaniale mi się jechało z Basią. Jechaliśmy powolutku. Jak dla mnie trochę zbyt wolno i męcząco. Ale przebywanie na spacerze rowerowym z Basią wystarczająco zrekompensowało mi to zmęczenie. Wracając Basia miała straszny kryzys w okolicach RMF-u Ale potem był długi zjazd z górki i to pozwoliło jej odzyskać siły. Jakoś dojechaliśmy szczęśliwie do domu. Usiedliśmy na kawie i Basia dosłownie po 10 minutach zasnęła ze zmęczenia. Jutro pewnie będzie narzekała, że ją wszystko boli. Na wycieczce zrobiła mi bardzo udane zdjęcie jak jadę na rowerze. Od dawna chciałem mieć takie zdjęcie.

Po dwóch godzinach od przyjazdu zadzwonił Konrad abym go odebrał z Zimnego Dołu. On oczywiście pojechał tam na rowerze z fortepianem na plecach znaczy z CrashPadem. Pojechał się wspinać. Uradowany oświadczył, że udało mu się zrobić 7A jak dobrze zrozumiałem. Chyba na Krowie tam poszedł się wspinać. Do Zimnego dołu na rowerze lub pieszo jest około 10 km. Samochodem trzeba albo przejechać 1 km przez las łamiąc przepisy i otwierając szlaban. Raz tak zrobiłem. Albo w jedną stronę prawie przez Krzeszowice, albo w drugą prawie przez Kryspinów. Dziś postanowiłem znaleźć jak najkrótszą drogę samochodową. Chyba znalazłem. Niestety trzeba około 500 m przejechać lasem nieutwardzoną drogą polną. Tam można nie ma zakazu, ani szlabanu. Zważając jednak na to, że jakiej drogi byśmy nie wybrali, nie unikniemy kilku kilometrów totalnie dziurawego asfaltu. Warto jednak przejechać te 500 m. Jedynie trzeba umiejętnie manewrować aby się nie zawiesić osobowym samochodem. No i jeszcze jadąc od Zimnego dołu jest bardzo stromy podjazd. Trzeba około 100 m jechać na jedynce. Na dwójkę za szybko i za stromo. No chyba, że ktoś pojedzie tam terenówką lub choćby SUV-em W drodze powrotnej na granicy Rudawy przy drodze łuna. Znowu podpalili trawy. Konrad jeszcze z samochodu zadzwonił na straż i został przy remizie. Zamiast na obiad do domu pojechał prosto na akcję. Wrócił na szczęście w miarę szybko.


Trasa rowerowa 434242 - powered by Bikemap 

Komentarze

Anna Bucholc pisze…
świetne zdjęcie - teraz jak się zobaczymy gdzieś na rowerach to na pewno zostaniesz rozpoznany ;)
A jak się jeździ w kasku (szczególnie pod górkę)? Od dawna się zastanawiam, ale jakoś nie mogę się do tego przekonać - chociaż kask grzecznie czeka w piwnicy...
Nomad pisze…
W kasku jeździ się przede wszystkim bezpiecznie. Na BikeMaratonie w tamtym roku mogę śmiało powiedzieć, że uratował mi życie. A upaść z roweru można nawet stojąc w miejscu. Raz mi się tak zdarzyło. Pomijam to, że wygląda się w kasku jak profesjonalny rowerzysta :) A co to ma do rzeczy, że pod górkę? Że daszek zasłania? Ja mam jedynie problem jak zjeżdżam po wertepach, wtedy kask się obluzowuje i zachodzi na oczy. Ale czasami lepiej nie widzieć, mniej przeraża.