Szpital, delegacja i urlop.

Tak jak się spodziewaliśmy. Po dwóch dniach zwlekania wreszcie bojąc się, że pod naszą nieobecność może się coś wydarzyć. Wczoraj w nocy zadzwoniłem na pogotowie i Mama Basi trafiła znowu do szpitala. To już trzeci raz od świąt.

Jutro znowu jadę na delegację. Tym razem ja byłem inicjatorem. Jedziemy jak zwykle we czterech. Z Wrocławia będziemy prowadzili spotkanie przez skype z osobami w Krakowie. Wczoraj w taki sposób spotkaliśmy się z ludźmi z Wrocławia aby omówić zaokrąglenia cokolwiek kto sobie o tym myśli :) Zainicjowałem ten wyjazd, bo chce A. przekazać moją koncepcję konsolidacji rozproszonego kodu. I chce ją przekonać do tego. Dodatkowo chce też porozmawiać i nakreślić ogólną koncepcję K. korekt kosztów. Muszę sprawić żeby zrozumiał na czym to polega, a nie tylko ślepo realizował projekt.

W wolnej chwili zrobiłem film z tej siedmiogodzinnej wędrówki przez dolinki. Początkowo miał to być długi film z moimi głupimi komentarzami. Ostatecznie jednak skróciłem go do 3 minut i cały dźwięk zastąpiłem muzyką. Jest to siedmiogodzinny marsz przez trzy dolinki. Przeszedłem w te siedem godzin 26 km Na piątek mam urlop, jak będzie odpowiednia pogoda, to wybiorę się może do Wadowic, a stamtąd na jakiś okoliczny pagórek.

Komentarze