Zebranie minęło szybko i sprawnie, co z uwagi na osobę wychowawczyni dość dziwne. Wyjechałem z galerii o 17:30 co na 3 km powinno być wystarczającym czasem. W okolicy Wawelu byłem na trzy minuty przed 18:00 Miałem do wyboru pojechać na około, albo skrótem, wybierając drogę w moim przekonaniu pod prąd. W zasadzie nie ma tam żadnego znaku, ale z tego co pamiętam był tam pas dojazdu do parkingu, który teraz jest w remoncie. Więc skoro go nie ma, to jechałem pod prąd. Są dwa pasy, samochody zjeżdżały ale nie migały światłami. Dosłownie sto metrów dojechałem, zostawiłem samochód i pobiegłem do szkoły. Spóźniłem się minutkę. Wchodziły ostatnie osoby.
Dziś w pracy wezwał mnie Krzysztof na rozmowę. Zaproponował mi kierowanie większym zespołem. Czekają nas pewne zmiany w pracy, nazwę to przegrupowaniem. Łączą się zespoły różnych produktów. Mam podobno "ogromną" wiedzę merytoryczną i doświadczenie. No i w związku z tym kierowałbym jakby dwoma zespołami, które w zasadzie przenikałyby się. Całość około 10 osób w tym jedna kierowniczka. Ten drugi zespół będzie we Wrocławiu. Porozmawiałem z Krzyśkiem o tym, że z uwagi na moją zajętość programowaniem. Postrzegam swoją rolę trochę fikcyjnie. W pierwszym momencie miałem już na końcu języka powiedzieć, że tak w ogóle to chciałbym zrezygnować z obecnego kierownictwa. Ale... powiedział mi jak on postrzegałby moje obowiązki i o co chodzi w tych zmianach. Moja przyszła rola miałaby polegać na konsultacjach i dzieleniu się wiedzą, kontrolowaniu wyglądu i sposobu działania przyszłych aplikacji. W zasadzie teraz to robię w tkz. międzyczasie. Na chwilę obecną przekonał mnie. W następnym tygodniu jedziemy do Wrocławia. Zapoznać się. Nie tylko moja rola się zwiększy. Wszyscy obecni kierownicy mają dostać taką propozycję. To znaczy wszyscy dwaj. Niestety ich zespoły się wykruszyły. Każdy ma obecnie po jednym pracowniku. To mnie właśnie irytuje w tej firmie. Powiem to jasno. Na cholerę tylu kierowników. Ci kierownicy w tym i ja są moim skromnym zdaniem kompletnie nadmiarowi i niepotrzebni. Skupilibyśmy się na pracy, a nie na biciu piany i udawaniu ważnych. Wkurza mnie to, że w tym uczestniczę. Trochę z musu, no bo jakie mam inne wyjście. Kto nie awansuje - odpada? A trochę z ciekawości. Boję się tylko, że to pójdzie dalej i w pewnym momencie obawiając się o to, abym nie musiał poświęcać więcej czasu na pracę będę musiał odmówić, a to będzie oznaczało szukanie sobie nowej pracy. Lubię programować, a z drugiej strony kusi mnie ogromnie taka właśnie rola. Rola kogoś kto będzie mógł tworzyć program na trochę wyższym poziomie. Tak więc pożyjemy, zobaczymy.
Dziś w pracy wezwał mnie Krzysztof na rozmowę. Zaproponował mi kierowanie większym zespołem. Czekają nas pewne zmiany w pracy, nazwę to przegrupowaniem. Łączą się zespoły różnych produktów. Mam podobno "ogromną" wiedzę merytoryczną i doświadczenie. No i w związku z tym kierowałbym jakby dwoma zespołami, które w zasadzie przenikałyby się. Całość około 10 osób w tym jedna kierowniczka. Ten drugi zespół będzie we Wrocławiu. Porozmawiałem z Krzyśkiem o tym, że z uwagi na moją zajętość programowaniem. Postrzegam swoją rolę trochę fikcyjnie. W pierwszym momencie miałem już na końcu języka powiedzieć, że tak w ogóle to chciałbym zrezygnować z obecnego kierownictwa. Ale... powiedział mi jak on postrzegałby moje obowiązki i o co chodzi w tych zmianach. Moja przyszła rola miałaby polegać na konsultacjach i dzieleniu się wiedzą, kontrolowaniu wyglądu i sposobu działania przyszłych aplikacji. W zasadzie teraz to robię w tkz. międzyczasie. Na chwilę obecną przekonał mnie. W następnym tygodniu jedziemy do Wrocławia. Zapoznać się. Nie tylko moja rola się zwiększy. Wszyscy obecni kierownicy mają dostać taką propozycję. To znaczy wszyscy dwaj. Niestety ich zespoły się wykruszyły. Każdy ma obecnie po jednym pracowniku. To mnie właśnie irytuje w tej firmie. Powiem to jasno. Na cholerę tylu kierowników. Ci kierownicy w tym i ja są moim skromnym zdaniem kompletnie nadmiarowi i niepotrzebni. Skupilibyśmy się na pracy, a nie na biciu piany i udawaniu ważnych. Wkurza mnie to, że w tym uczestniczę. Trochę z musu, no bo jakie mam inne wyjście. Kto nie awansuje - odpada? A trochę z ciekawości. Boję się tylko, że to pójdzie dalej i w pewnym momencie obawiając się o to, abym nie musiał poświęcać więcej czasu na pracę będę musiał odmówić, a to będzie oznaczało szukanie sobie nowej pracy. Lubię programować, a z drugiej strony kusi mnie ogromnie taka właśnie rola. Rola kogoś kto będzie mógł tworzyć program na trochę wyższym poziomie. Tak więc pożyjemy, zobaczymy.
Komentarze