Dziś pożegnaliśmy Wojtka. Nadal jest pracownikiem, ale nie musi przychodzić do pracy. Przez następne trzy miesiące będzie brał pensje będąc tylko pod telefonem. Z jednej strony fajnie. Płacą nie muszę pracować, ale co dalej. Pogadałem dziś z nim na osobności. Ma obawy związane z wiekiem. Przy okazji dowiedziałem się, że jest starsze ode mnie o dwa lata. Fakt, facet w tym wieku nie ma lekko znaleźć sobie pracy. Zresztą nie tylko facet. Kobieta pewnie ma jeszcze gorzej. "Przyjmę młoda atrakcyjną" "Przyjmę młodego ambitnego" W sensie jedna ma świecić biustem w recepcji, a drugi zapie... po 12 godzin. My zużyci nie mamy już szans. Potem Wojtek zrobił pożegnanie przy ciastku. Po praz pierwszy ciasto prawie stanęło mi kołkiem w gardle. Przyszła taka masa ludzi. Dorośli ludzie ze łzami w oczach. Dziewczyny prawie wszystkie roniły łzy. Facetom też szkliły się oczy. Nikt się nie wstydził. Wojtek od swojego pokoju dostał obraz z Piłsudzkim. Tyle, że miał głowę Wojtka. Na ramkach są zdjęcia wszystkich pracowników z jego pokoju z podniesionymi dumnie głowami. Chyba Mariusz to wymyślił. Dodatkowo chcemy się złożyć na jakiś prezent od wszystkich i pewnie będzie jeszcze impreza pożegnalna w knajpce. Podobał mi się też jego pożegnalny mail. Krótki, ale dosadny. Chyba dobrze zapamiętałem: "Pamiętacie konkurs który wygrałem w zeszłym roku? Praca uskrzydla. No to mnie tak uskrzydliła, że wyleciałem."
Komentarze