Pojechałem dziś rano na giełdę i zakupiłem 1GB pamięci do notebooka. Niestety 512 się nie dało. Takich małych już nie ma. Zainstalowałem. Wnioski? W zasadzie dysk przestał pracować. Przedtem cały czas prawie szalał jak cokolwiek robiłem. Teraz praktycznie nie pracuje. Czasami zaświeci diodką. Basia dziś pojechała do koleżanki na babską imprezę, a Konrad na ściankę. Ja mimo zimna poszedłem do garażu segregować elektronikę. W pudle znalazłem negatyw ze zdjęciami z pierwszego ślubu mojego brata (cywilnego) i znalazłem też trójwymiarowe slajdy. Kiedyś miałem dwie smieny sklejone razem. Wkładało się do nich film i jednocześnie robiło dwa zdjęcia na rozstaw oczu. Potem takie dwa slajdy wkładało się do przeglądarki i można było widzieć kolorowy trójwymiarowy świat. Mam jeszcze te smieny i mam nawet staroświecki światłomierz. Slajdów jest chyba ze dwieście par. Nigdzie nie mogę znaleźć niestety przeglądarki. Okazało się też, że w moim skanerze padła lampa do przezroczy i negatywów. Ale znalazłem w fuijamie za 15 zł skanowanie negatywu i 1zł od slajdu. Wybrałem prawie sto pojedynczych slajdów. Mają 25 lat! Moja żona młodziutka, a ja taki słodki chudziutki chłoptaś. Prawie przez 30 lat miałem niedowagę 10 kilo. Mając 178 wzrostu ważyłem w porywach 63 kg. To były czasy. Wiatr mnie prawie przewracał. W poniedziałek jadę skanować te slajdy. Jest na nim nawet budowa pierwszego hipermarketu HIT w Krakowie. Teraz Tesco. Wczasy nad morzem jak jeszcze nie byliśmy małżeństwem. śp. Gośka. Bogdan - obecnie z Hanoweru. I wielu innych jeszcze znajomych. Z elektroniką zrobiłem porządek. Teraz będę sprzątał strych. Wpadłem też na pomysł zrobienia przetwornicy z dwóch baterii paluszków na 5V z wyjściem USB. Ze zwykłych dwóch paluszków będę mógł ładować palmtopa. Zapadła decyzja o kolejnej próbie przejechania Karpatów Ukraińskich rowerem. Taka ładowarka się przyda. Ta słoneczna jest taka sobie.
Byłem dziś z Szarikiem na spacerze. Weszliśmy w chaszcze. Ja szedłem w kapturze, bo padał śnieg. Odwróciłem się i nagle, parzę nie ma Szarika. Wołam. Nic. Obszedłem chaszcze do około drąc się i gwizdając. Nic. Zacząłem tropić go na śniegu. Ale wcześniej łaziliśmy we wszystkie strony. Zrezygnowany już wyszedłem ponownie. Patrzę, a on też wychodzi 10 metrów dalej, ze spuszczonym ogonem. Szarik jest już głuchy jak pień. Staruszek.
Byłem dziś z Szarikiem na spacerze. Weszliśmy w chaszcze. Ja szedłem w kapturze, bo padał śnieg. Odwróciłem się i nagle, parzę nie ma Szarika. Wołam. Nic. Obszedłem chaszcze do około drąc się i gwizdając. Nic. Zacząłem tropić go na śniegu. Ale wcześniej łaziliśmy we wszystkie strony. Zrezygnowany już wyszedłem ponownie. Patrzę, a on też wychodzi 10 metrów dalej, ze spuszczonym ogonem. Szarik jest już głuchy jak pień. Staruszek.
Komentarze