Kolejna sobota poszła w zapomnienie. Przeminęła, a ja nic nie zrobiłem. Konrad rozwalił mi cały dzień na pół, a w zasadzie na trzy części. Miałem dziś wybrać się na zdjęcia do dolinki. Piękna zima jest tego roku. Od kilku dni utrzymują się niewielkie mgły i szadź jest na wszystkim. Niestety wczoraj wieczorem poprosił abym na dwunastą zawiózł go na Fortece. Jechał na zawody wspinaczkowe do Katowic. Nie potrafię odmówić. Mimo, że jest pociąg. Basi przychodzi to łatwo, zawsze odmawia. Muszę być bardziej asertywny do Konrada. Niedługo będzie pełnoletni. Musi się nauczyć liczyć na siebie, nie na innych. Oczywiście w drodze powrotnej Basia obarczyła mnie załatwieniem kilku spraw, co spowodowało, że przyjechałem na tyle późno aby nie było sensu już nigdzie jechać. Odkurzyłem, potem poszliśmy po chleb. Wróciliśmy i zadzwonił Konrad aby go odebrać. Tym razem z pod Kwitka. Pojechałem, wróciliśmy i dzień w zasadzie się skończył. Jeszcze tylko wyszedłem i zrobiłem zdjęcie naszej uliczki.

Komentarze