Praca, zwierzenia i nowe płyty.

W pracy jestem już po rozmowach kwartalnych. Poszły wyjątkowo sprawnie. Było o czym mówić. Na każdą osobę mam pół godziny. Co tu gadać, a rozmówcy moi małomówni. Chcieli by tylko słuchać i nic nie mówić. Ciągnę za język, pytam. Ale trudno im rozwinąć temat. Pewnie chcą mieć to szybko za sobą. W tym kwartale jednak wyjątkowo dobrze i gładko wszystko poszło. Udawało mi się ich wciągnąć dobrze w każdy temat jaki sobie zaplanowałem. W zasadzie pół godziny ledwo starczało. Zawsze wynajmuje tak salkę aby mieć dodatkowo z pół godziny zapasu. Grzesiek musiał przyjechać aż z Poznania. I miałem też pierwszą rozmowę z Tomkiem. Nowym w zespole. Uświadomiłem sobie właśnie, że jest tylko o pięć lat starszy od Konrada. Ale dość o pracy, choć znowu realizowałem kilka zgłoszeń do algorytmu KK Okazuje się w wielu wypadkach, że po przełączeniu na stary algorytm również jest źle. Jednak w przypadku nowego po krótkiej analizie wiem gdzie tkwi problem. Dziś zdarzyły mi się dwa zgłoszenia, które okazały się zupełnie nie przewidziane do tej pory. Analiza i wymyślenie rozwiązania pierwszego zajęło mi 2/3 dnia. To ostatnie już prawie też rozwiązałem. Zostało mi tylko doszlifowanie szczegółów. Ogólnie, to nie moje słowa. Ten nowy algorytm wydaje się stabilniejszy i radzi sobie z bardziej skomplikowanymi scenariuszami. Osobiście jednak będę za tym aby wstrzymać się z włączeniem go w wersji 9.6 Wolałbym zaczekać do wersji 10.0 Koniec o pracy! Parę dni temu w te wielkie mrozy, szedłem sobie ulicą. Dochodząc do świateł przede mną zobaczyłem gościa siedem razy szerszego ode mnie. Minąłem go przed światłami. Szedł jakoś tak powoli i takim kołyszącym się krokiem. Stoję na światłach. Podchodzi i zaczyna mi opowiadać: "Wie pan, zażyłem sobie dziś takie lekarstwo na odchudzanie. No wie pan, takie przeczyszczające. Muszę się teraz wrócić do domu i wyprać spodnie." Zatkało mnie... A on dalej snuje swoją opowieść. Ograniczyłem się do słuchania i potakiwania. Światło się zmieniło, przeprosiłem i poszedłem dalej. Teraz tak sobie myślę, że to jakiś kawał studentów. Było to pod AGH lub jakaś ukryta kamera. No chyba, że faktycznie taki szczery człowiek. A dziś czekając na Basię w Galerii, gdzie kupowała koleżance jakiś prezent na imieniny. Poszedłem do Empik. Kupiłem sobie płytę Steczkowskiej "To mój czas". Strasznie podobna do poprzedniej płyty. Jak do tej pory jej najlepsza płyta to chyba "Naga"

Komentarze