Pół litra krwi mniej.

Pojechałem dziś oddać krew. Dziś wyjątkowo były pustki. Jedynie jeszcze ze mną w sali, była matka z córką. Prawą rękę mam już nieźle podziurawioną. Ostatnio pielęgniarka powiedziała, że mam już zrosty. Wystawiłem dziś więc lewą. Z tej ręki mimo tego, że przed samym wyjściem z pracy wypiłem prawie pół litra wody, ledwo ciekło. W końcu ta kobieta która przyszła z córką, weszła po mnie, a skończyła pierwsza. Potem poszedłem do Almy. Kupiłem sobie piwo za 12 zł! Uwielbiam kupować takie egzotyczne piwa od czasu do czasu. Udało mi się też kupić dwie Kijafy, jedną porzeczkową, a drugą wiśniową. Kupiłem też sobie dżem gruszkowy. W domu czekały na mnie naleśniki. Basia wczoraj zrobiła. W tej Almie mają same wspaniałości. Niestety wszystko trochę za drogie. Można sobie raz na jakiś czas pozwolić na taką ekstrawagancję. Dżem wspaniały choć dla mnie trochę zbyt słodki. W domu stwierdziłem, że na piwo jakoś nie mam ochoty. Musi poczekać na lepszy moment. Nie wiem czy ten wiatr tak na mnie działa, ale strasznie się dziś czuję zmęczony.

Komentarze

recoleta pisze…
Błagam Cię, popraw ten nieszczęsny "drzem" na "dżem".;-)))
Nomad pisze…
No tak my się nie drzem tylko jemy dżem.
marko pisze…
Nikt pewnie nie lubi zimego przenikliwego wietrzyska co w odroznieniu od slodkosci (drzemu & dzemu) dla mnie to mniej istotne, liczy sie smak, powonienie, odczucie tego co chce sie przekazac!