Pada śnieg

Poszliśmy do kościoła na 11:00. Zwykle chodzimy na 10:30, ale chcieliśmy dać się wyspać Konradowi. Jak jechaliśmy zaczynało padać. Po godzinie mszy okazało się, że nadal pada i na dodatek bardzo obficie. Po godzinie mszy na samochodzie było ponad 10 cm śniegu. Nadal pada. Mieliśmy jechać do "Zimnego Dołu" ale boję się, że nie dojedziemy, albo nie wrócimy. Miałem dziś odwiedzić rodziców. To jest prawie pięćdziesiąt kilometrów i około 100 m po trawiastej ścieżce pod górę do ich domu. Bez szans. Zadzwoniłem i odwołałem wizytę. Wychodząc do kościoła Basia przewróciła się na podjeździe mimo moich ostrzeżeń. Podjazd jest jak ze szkła. Próbowałem rozbijać lód łopatą, ale nic to nie daje. Na szczęście nic jej się nie stało przy tym upadku. Boję się o jutro, jak dalej będzie tak padać, to może być problem rano z odkopaniem się i dojazdem. Zobaczę jak będzie wieczorem, ale chyba ustawię budzik na piątą rano.

Komentarze

marko pisze…
Snieg stale pada, jak tak dalej bedzie sypalo to do pracy przyjdzie nam isc na pieszo, zreszta wiadomo jak jest u nas wszystko zaskakuje o kazdej porze i zawsze tak samo!
Nomad pisze…
Ja mam 26 km :) W takich zaspach to nie wiem czy dojdę na 15:00.
marko pisze…
Pobudka odbyla sie o godzine wczesniej jak zwykle z przeznaczeniem na odsniezanie pojazdu i pozniejsza juz jazda z oszalamiajaca predkoscia 20-30 km/h
Robert pisze…
Dzięki Nomad za komentarz i słowa otuchy. Nie przypuszczałem, że ktoś czyta mojego bloga. Tak jak napisałem na wstępnie, to wcale nie myślałem o jakimś super blogu. Ot, tak po prostu, chciałem zapisywać od czasu do czasu swoje przemyślenia, a głównie najważniejsze wydarzenia z mojego życia. A rowerowych blogów szukaj na stronie www.bikestats.pl. Mój http://robert.bikestats.pl Pozdrawiam.