Poszliśmy na "Ciacho" i przy okazji kupiliśmy pierniczki w sklepie w galerii. Nie wiem co gorsze. Zwykle Basi podobają się Polskie filmy które ja wybrzydzam. Ale ten był wyjątkowy. Basia strasznie narzekała. Film wspiera "Orkiestrę". Trzeba było wydać całe te pieniądze na orkiestrę i darować sobie siedzenie w ciemności przez prawie dwie godziny. Jakiś pożytek by z tego był.
Podaje przepis na Polską komedię? Przebrać znanych z kretyńskich seriali Polskich aktorów za pajaców. Niech machają rączkami i nóżkami w komiczny sposób. Opowiedzą kilka rynsztokowych kawałów na temat seksu analnego. Parę scen obleśnie pokazanego seksu, na koniec jakiś efekt specjalny w postaci rzygającego faceta lub rodzącej baby. Wszystko w tej komedii tak właśnie było. Na wstępie zobaczyliśmy faceta babrającego się rękami w ciastku, potem w jakimś napoju wymieszanym z kremem z tego ciastka. Który zresztą potem wypił. To wystarczyło abym nie tknął już żadnego z kupionych pierniczków. Potem przeszliśmy do sceny w której jakaś baba trzymała głowę między owłosionymi tłustymi nogami faceta. W trakcie filmu tenże facet zaczął zwierzać się innemu, że lubi jak mu wkładają w... powiem to po łacinie: "w anus" Zresztą na końcu filmu znalazł taką która też to lubi. Na szczęście nie musieliśmy tego oglądać. Choć efekty dźwiękowe i wyobraźnia wystarczyły. Wszystkie skecze sytuacyjne przewidywalne jak ten, że facet idzie po chodniku i przed nim skórka od banana. W filmie zagrał nawet Kononowicz jako chyba jedyny wyszedł naturalnie. Dzieło wieńczy rodząca kobieta z ochlapanymi krwią nogami. Wszystko jest dla ludzi, nawet seks analny. Rodzenie nie jest może piękne, choć sam akt stworzenia zapewne jest niezwykle intymny przeżyciem. Pewnie seks analny też. Ale żeby epatować tym widza na komedii!?!
Podaje przepis na Polską komedię? Przebrać znanych z kretyńskich seriali Polskich aktorów za pajaców. Niech machają rączkami i nóżkami w komiczny sposób. Opowiedzą kilka rynsztokowych kawałów na temat seksu analnego. Parę scen obleśnie pokazanego seksu, na koniec jakiś efekt specjalny w postaci rzygającego faceta lub rodzącej baby. Wszystko w tej komedii tak właśnie było. Na wstępie zobaczyliśmy faceta babrającego się rękami w ciastku, potem w jakimś napoju wymieszanym z kremem z tego ciastka. Który zresztą potem wypił. To wystarczyło abym nie tknął już żadnego z kupionych pierniczków. Potem przeszliśmy do sceny w której jakaś baba trzymała głowę między owłosionymi tłustymi nogami faceta. W trakcie filmu tenże facet zaczął zwierzać się innemu, że lubi jak mu wkładają w... powiem to po łacinie: "w anus" Zresztą na końcu filmu znalazł taką która też to lubi. Na szczęście nie musieliśmy tego oglądać. Choć efekty dźwiękowe i wyobraźnia wystarczyły. Wszystkie skecze sytuacyjne przewidywalne jak ten, że facet idzie po chodniku i przed nim skórka od banana. W filmie zagrał nawet Kononowicz jako chyba jedyny wyszedł naturalnie. Dzieło wieńczy rodząca kobieta z ochlapanymi krwią nogami. Wszystko jest dla ludzi, nawet seks analny. Rodzenie nie jest może piękne, choć sam akt stworzenia zapewne jest niezwykle intymny przeżyciem. Pewnie seks analny też. Ale żeby epatować tym widza na komedii!?!
Komentarze