Dziecko we mnie

Dziewięć kobiet w jego życiu? Chyba o to chodziło w tytule. Nie oczekiwałem wcale, że będzie to drugie Chicago. I nie było. Musicalowo jednak chwilami bywało. Z początku film trochę nudnawy. Tak naprawdę rozkręca się pod koniec. Powiedzmy w połowie końca zaczynam pojmować o czym film jest. Cała historia, to historia sławnego reżysera który stracił wenę twórczą i próbuje ją odzyskać robiąc kolejny film, po dwóch nieudanych. Producent robi show wokół całego tego zajścia, a sam reżyser nie ma nawet słowa scenariusza. On ucieka od całego tego zgiełku w ramiona kochanki. Z drugiej strony pokrzywdzona żona. Spotykają się. On znowu do żony. Kocha jedną i drugą. Żadna nie chce się dzielić. Każda czuje się pokrzywdzona i chce mieć go na wyłączność. Zarzucając mu, że tylko bierze kiedy chce i odchodzi. Wydaje się, że film jest o włoskich kobietach zdominowanych przez mężczyzn typu macho. Sam tytuł filmu w filmie to Italia. Pojawia się też przez chwilę kobieta z jego dzieciństwa której chłopcy płacili za to aby okazywała im swe wdzięki. Zresztą jest to chyba najlepszy głos tego filmu. Kobieta o obfitych kształtach, ale takich bardzo kobiecych i jakże czystym i głębokim głosie. Jak zaśpiewała solówkę, to aż dreszcz przeszedł. Pojawia się nawet duch Matki, gra ją Sofia Loren. Jednak w pewnym momencie dostrzegam, że się myliłem. Tak na pewno. Kobiety są tylko pretekstem, aby opowiedzieć o oczekiwaniach świata wobec mężczyzny. Jest to film o nim. O mężczyźnie od którego wszyscy czegoś oczekują, czegoś wymagają. A w nim jest dziecko które chce się bawić bez konsekwencji. Ma dość spełniania oczekiwań. Chce odpocząć od ciągłego stawania na wysokości zadania, zaspokajania czyichś potrzeb, rozwiązywania problemów. Ma dość. Jest nawet taka scena która obrazuje doskonale rolę mężczyzny w tym świecie. Duch matki wyraźnie go upomina. To jest twoje zadanie! nikt cię nie wyręczy, nikt za ciebie tego nie zrobi. Ty sam musisz rozwiązać ten problem. I na końcu scena w której wreszcie jak każdy mężczyzna w pewnym wieku, bohater przeistacza się z kreatora/reżysera tego świata. W obserwatora, który odtąd będzie się cieszył oglądaniem tego świata i nie będzie się martwił, że bez jego ingerencji runie. Wcześniej wypowiada pewien manifest, dając do zrozumienia całemu światu. Tu reżyser do aktorów: Możecie zadawać mi mnóstwo pytań, ale nie liczcie na to, że odpowiem. Zaczyna się kręcenie pierwszej sceny filmu. Do reżysera podbiega on sam jako mały chłopiec siada mu na kolanach i zaczynają cieszyć się obserwowaniem

Komentarze