Można powiedzieć, że się drzemy albo, że jemy dżemy. Można powiedzieć, że to jest zaburzanie lub, że to są zabużanie. Można też, że to jest mrożące albo że to jest w mrożonce. No i wreszcie nasze morze będzie może ciepłe w tym roku. Do tego dochodzi pisanie z małej i dużej litery. Razem i osobno. Jedne skróty z kropką inne nie. Istny koszmar, zwariować można. Swoją drogą mogłem napisać "zwaryjować" jak i "zwarjować" I co, ktoś by się nie domyślił o jaki stan mojego umysłu chodzi? Po co to, na co to. Dążmy do uproszczeń. Po co sobie życie komplikować. Wywalmy te krzaki z naszego języka. Piszmy wszystko przez "u" i "rz". W pewnym okresie rozwoju informatyzacji w dobrym tonie było pisać maile bez "ą, ę, ó, ć, ń" zastępując "a, e, o, n" I tak zamiast "żółw" wychodziło "zolw" A kolega kiedyś napisał: "strasznie nie lubie jak sprzedawczyni w sklepie robi mi laske" To wtedy gdy nic w sklepach nie było. Swoją drogą jak już teraz są te wszystkie "ż, ć" inny kolega napisał do mnie Andżej. Ja nie zwracam uwagi jak piszę, choć jak czytam to widzę zwykle co napisałem źle. Teraz w każdym edytorze jest słownik i powiem to jasno, niechlujstwem jest go nie użyć do sprawdzenia pisowni. Lenistwem jest też nie przeczytanie tego co się napisało. Zwykle czytam. Niestety podobno jestem dys-coś tam. W co nie wierzę. Po prostu nigdy mi się raczej nie chciało. No może nie mam do tego talentu, ale ciężką pracą... Z drugiej strony strasznie się narobiło tych "dys-coś tam" Tak ze sześćdziesiąt procent uczniów jest teraz dys-coś tam. Nawet wymyślono już dyskalkulię, to dla tych co się im matematyki uczyć nie chce. Fakt, wśród tych 60% zapewne 1-2 znajdzie się takich, co choćby im pasy skóry drzeć na plecach, to nijak ortografii nie pojmą. Reszta to po prostu lenie i nieuki, w tym i ja. Osobnym rozdziałem jest teraz dziubdzianie sms-ów Tam dopiero się wyczynia. Bez polskich krzaczków i tylko parę pierwszych liter ze słowa. Same skróty dziwolągi. To dopiero będzie pokolenie dziubdziaczy.
Komentarze