Wczoraj dostałem maila, że znacznie obniżono cenę za subskrypcje AutoMapy. Do tej pory była dla mnie zaporowa. Teraz zdecydowałem się wykupić. Sprytnie się zabezpieczyli przed takimi jak ja. Subskrypcja skończyła mi się w czerwcu, wykupiłem wczoraj na rok. Ale liczą od czerwca. Jak by od zakończenia minął rok, to przedłużają tylko na miesiąc. Może wyskoczymy gdzieś na narty, więc przyda się aktualizacja dróg. Tak więc zaktualizowałem nową wersję map. Potem wieczorem chciałem oglądnąć Aliena. Kupiłem ostatnio wszystkie płyty. No sorry bez trzeciej. Ale trzecia już ponoć idzie. Zamówiłem przy okazji też "Długi marsz" Będzie co czytać. Włączyłem więc odtwarzacz, a tu - znaleziono nową wersję oprogramowania. Dziś rano jak Basia się zbierała włączyłem dekoder chcąc zobaczyć co już się nagrało, a tu trwa aktualizacja oprogramowania. Akurat się kończyła i z zadowoleniem stwierdziłem, że przewijanie już działa tak jak powinno. Przyszedłem do pracy, a tu jest dostępna aktualizacja windows. No żesz ty. Pomyślałem. Aż boję się wziąć szczoteczkę do zębów wieczorem, bo jak się okaże, że zainstalowano jakąś aktualizację i będzie błąd i mi zęby wyczerni zamiast wybielić?
Komentarze