Trudna korespondencja

Udało mi się zrobić ten film z jaskini. Było trochę zamieszania, bo miał 600MB Na wiejskim radiowym internecie trwa to pięć godzin. Za pierwszym razem zapomniałem wyłączyć usypiania komputera i przerwał po dwóch godzinach. Za drugim zapomniałem, że o pierwszej w nocy wyłącza się automatycznie WiFi w domu. Wreszcie wziąłem do pracy i wgrałem z rana w trzy minuty. Jest to wersja HD widać na niej atakującego mnie nietoperza. Zostawiłem oryginalny dźwięk z moim komentarzem choć głupio i śmiesznie brzmi.



Basia nie pęka, dalej biegamy. Prawie 2.7 km co wieczór pomijając soboty i niedziele. Ja postanowiłem raz w tygodniu biec wokół Rudawy. Daje to z "Basiową" trasą łącznie 8.5 km To w zupełności wystarczające. Kolana mają się dobrze.


Trasa do biegania 360617 - powered by Runmap

Wczoraj, w pracy jeden z moich podwładnych który jest skory do komentowania zgłoszeń w "tracku" To taka swoista wojna między programistami a testerami. Nie opanował się i skomentował pewne zgłoszenie co spowodowało przesadną reakcję z kolei szefa testerów stającego w obronie swojego podwładnego. Pozwoliłem sobie odpowiedzieć na tego maila uwagą, że przesadnie ripostuje. Zrobiłem to jednak tylko do zainteresowanych osób a nie do całego zespołu. Spowodowało to jeszcze większą ripostę. Tym razem napisałem dłuższego maila, ale postanowiłem napisać tak aby załagodzić sytuację. Jeszcze parę lat temu odpisałbym tak, że polała by się krew. Jestem bardzo dumny i zadowolony z tego, że potrafiłem zapanować nad emocjami. I odniosło to pożądany skutek. To na prawdę działa. Jest to o wiele lepsze rozwiązanie niż pokazywanie kto tu jest lepszy i ma bardziej cięty język. Oto przykład kawałka tej korespondencji. Zostawię sobie ją i tu opublikuję, aby mi nie zginęła. Zastąpię tylko imiona literkami X i Y, oprócz swojego:

Początek jest nieistotny.

{...}

[YY] {...}X jak chcesz ze mnie drwić to drwij. Ja się uśmiałem do łez. Przeliczanie z waluty systemowej na inną i odwrotnie niekoniecznie jest tym samym, dobrze że Ty to wiesz i obyś się nigdy nie pomylił. Traktujesz nas jak idiotów, i jeśli Ci z tym dobrze to niech tak zostanie.

Co do tego, że nie wpisaliśmy zgłoszenia do rozwojowej przyznałem, że to przeoczenie, które uzupełnimy. I komentarz: po 20-tej, kiedy Ty już wypoczywałeś, my jeszcze pracowaliśmy. Można być nieco niedokładnym.

[JA] Y przesadzasz. Nikt z Ciebie nie drwi. A wypominanie komuś, że nie pracuje po godzinach jest naprawdę nie na miejscu.

[YY] {...}Nikogo do niczego nie namawiam, ale chciałbym żeby moja prac, a zwłaszcza moich ludzi, nie była przez nikogo deprecjonowana, a niestety często jest. Właśnie często niewybrednymi komentarzami. Jak ktoś cały czas komentuje to musi się liczyć, że każde jego stwierdzenie może być tak odebrane. Ja się już tego nauczyłem. Może i czas na naukę dla X.

[JA] Każdy jest zmęczony tym chaosem, nie dajmy się szczuć jedni na drugich bo się pozagryzamy. Takie już mamy charaktery, jedni łagodniejsze inni nie. Czasami słowo i język jest szybsze niż myśl. Zakończmy może na tym, a w przyszłości postarajmy się łagodzić swoje wypowiedzi, a i z drugiej strony patrzeć przez przymrużone oko na wypowiedzi innych, wiedząc jakie kierują nimi emocje. X z czasem zapewne złagodzi swoje opinie, ale też nie może być tak, aby nie można było nic nikomu powiedzieć. Żyli byśmy wtedy w kłamstwie. A już na pewno starajmy się nie pisać na Zespół swoich uwag do poczynań innych. Nie będziemy napędzać i wciągać innych w niepotrzebne nerwy.

[YY] Andrzej, dochodzi do tego że X się boimy wpisywać zgłoszenia…bo wiadomo, że zostanie to skomentowane i obśmiane. Ja należę do osób absolutnie szczerych i zwykle mówię co myślę. Długo się powstrzymywałem. Niestety, może wynika to jak napisałeś ze zmęczenia, ta drobna, może niezamierzona uwaga przelała moją wytrzymałość. Musiałem to napisać. A że zrobiłem to na zespół to celowo, żeby się X nie wydawało, że jeszcze sobie tak długo może. Mogę całą sytuację wziąć na siebie, ale miałem już tego serdecznie dość.
Piszę tylko do Ciebie, bo X nie przyznam racji. Nie w tej sytuacji.

[JA] Rozmawiałem już z X na ten temat. Wydaje mi się, że można już zauważyć łagodniejszy ton jego wypowiedzi jak i mniejsza częstość. Niestety taki X ma charakter. Trudno będzie go zmienić, zresztą chyba nie mamy do tego prawa. Będę się starał na kolejnych rozmowach zwracać mu na to uwagę, aczkolwiek jest to trudne, bo nie chciałbym za bardzo wkraczać w jego prywatność. Myślę, że trochę musimy nauczyć się z tym żyć. A każda akcja niestety rodzi reakcję, więc takie sprzeczki na pewno nie pomagają mu w pracy nad sobą.

Komentarze

recoleta pisze…
Nie wyobrażam sobie, że ktoś u mnie pisze taki list. W ciągu 24 godzin wyleciałby z roboty. Taka prawda... :-( U nas hasło "szef" to synonim słowa "bóg". Jest nieomylny, wszechwiedzący i zawsze potrafiący znaleźć winę u podwładnych. Nigdy nie przyznaje się do błędu, za to potrafi wszystko tak odwrócić, żeby wina spadła na kogoś z maluczkich. Czasami aż dusi mnie w środku, gdy widzę do jakich konsekwencji prowadzą jego błędne, nieprofesjonalne decyzje, jak jego praca jest chaotyczna, bez planu, a wszystko to, co pisze to jeden wielki bełkot. Ale cóż... Wszyscy się boją stracić pracę, nikt nie protestuje, wszyscy milczą jak w "Milczeniu owiec", po prostu morda w kubeł... Jestem jedyną osobą, która kiedykolwiek mu się sprzeciwiła. Doszło prawie do III wojny światowej. Ostatecznie podaliśmy sobie rękę, ale ja mu nie wybaczyłam nigdy, między nami jest mróz jak na Antarktydzie, ale nie ośmielił się mnie wywalić. Jest świadomy, że niewiele osób potrafiłoby mnie zastąpić. Do dziś wiele osób patrzy na mnie z podziwem, niczym na herosa i zastanawia się, jak to zrobiłam, że nie wyleciałam na pysk.:-)
marko pisze…
Pisalem juz wczesniej na ten temat, mialem podobna sytuacje z wszechwiedzacym szefem z ktorym praca na dluzszy dystans grozila zupelnym oglupieniem zapascia lub chorobie psychicznej, fakt wszyscy sie boja bo kazdemu zalezy na pracy, moze to zle ze nie potrafie sie uodpornic na ludzka glupote!!!
Nomad pisze…
Hm... Widzę, że wymaga to wyjaśnienia. Inaczej Y byłby pokrzywdzony. Y jest szefem testerów. Muszę tu powiedzieć, że zacny to człowiek. Dba bardzo o swoich pracowników. Skądinąd porządny gość. X jak to programista rękami i nogami broni się przed uznaniem racji testerów. Stąd jego czasami lekko kpiące komentarze. Ostatnio było wiele pracy. Y jak i inni był trochę przemęczony. Nie wytrzymał i wybuchnął. Ja kiedyś byłem taki, że jakbym tamtymi czasy odpisał na maila, to by się krew polała. Udało mi się jednak zapanować nad swoimi emocjami i opanować dalszy rozlew krwi tym jakże dyplomatycznym tekstem :)
Unknown pisze…
Film jest świetny! Kino grozy i nic tylko czekałam, aby wyleciał nagle jakiś stwór... i jak to w filmach grozy - wiadomo co; postraszył. Akcja z nietoperkiem była świetna. ;)
A co do takich sporów w pracy - znam to doskonale, a jestem po drugiej stronie tej barykady bo testuję. Cokolwiek programiści dostarczą - kulawe czy nie, trafia do naszego działu i bywa różnie. Oj różnie. Czasami ręce nam opadają i już sami nie wiemy czy mamy się śmiać na te babole czy płakać... Mam na to mantrę: nie podchodzić do tego emocjonalnie. Skutkuje. To, co myślę i jak intensywnie - zostaje między nami w dziale. Kwestie sporne lepiej załatwiać bez emocji.
Brawo za opanowanie, a to przyjemne ostudzić tak komuś zapędy, nie? :)
Nomad pisze…
Dokładnie, jakiś czas temu odkryłem, że daje to więcej satysfakcji niż dokopać komuś :)