Tłusta krew

Znowu dziś zadzwoniło krwiodawstwo do kolegi. Poprosili aby przyjechał oddać płytki krwi. Wrócił po godzinie. Znowu ma za tłustą krew. Jadł wczoraj pizzę. On to ma pecha. Przedtem był ser żółty na śniadanie, tym razem pizza. Do mnie pewnie będą dzwonili zaraz po nowym roku. Miesiąc mija 28. Teraz musiałbym odmówić. Lekki katarek. Niby nic, a chyba nie mógłbym oddawać. W pracy w chwilach między innymi zajęciami zajmuję się tym algorytmem korekt kosztów. Jestem już na takim poziomie abstrakcji, że czasami jak ktoś głośniej kichnie, to czuję jak w moim mózgu sypie się cały tok rozumowania jak domek z kart. Ciekaw jestem ile mogę na raz utrzymywać w głowie kolejnych odgałęzień algorytmu, zmiennych, wywołań procedur i zawartości kolejek. Chwilami nawet mam w głowie kilku wymiarową macierz. Ale zabawa jest genialna. Jak w końcu dochodzę do wniosku, że to co zrobiłem wpływa na wszystkie poprzednio rozważane ścieżki i je upraszcza. Czyli dochodzę do wniosku, że mój tok rozumowania wpasowuje się we wszystkie scenariusze, że jest właściwy i jedyny słuszny na każdym stopniu komplikacji. Zaczynam rozumowanie od prostego przykładu. W głowie przechodzę kolejne kroki algorytmu, potem kolejno dokładam coraz bardziej skomplikowane scenariusze dokumentów i wszystko pasuje aż do najbardziej rozbudowanego obiegu dokumentów. Oczywiście czasami na np piątym poziomie okazuje się, że tu wynik jest niewłaściwy i trzeba porzucić tą idee i wymyślić nową bardziej pasującą. Ostatnio przez prawie dwa dni borykałem się z pewną zmianą w algorytmie, która jak najbardziej pasowała do wszystkich scenariuszy, dawała prawidłowy wynik. Ale za nic nie byłem w stanie jej uzasadnić. Szukałem cały czas takiego scenariusza w którym nie będzie pasowała. I nic. Aż wreszcie mnie olśniło czemu ta zmiana jest właściwa. Teraz testuje kolejny poziom komplikacji i jest błąd. Błąka mi się po głowie rozwiązanie i uzasadnienie. Muszę tylko się jeszcze z nim przespać. Mam nadzieję, że jutro rano znajdę jasne rozwiązanie. Kiedyś Szymon - wiceprezes CDN-u powiedział, że programiści nie powinni mieć normowanego czasu pracy, bo oni i tak pracują cały dzień. I to jest fakt. Zdarzyło mi się kilka już razy rozmawiać z kimś na jakiś temat i nagle gdzieś tam w podświadomości pokazywało się rozwiązanie problemu nad którym pracowałem dzień wcześniej. Mam zamiar też opisać ten algorytm jak skończę. Dziś też w pracy piliśmy wino z okazji wydania wersji. Wersję co prawda wydaliśmy miesiąc temu. Ale teraz było trochę czasu na zebraniu, no i święta za pasem. Zawiozłem też dziś samochód do serwisu aby sprawdzili akumulator. Wymienili go wraz z czterema świecami. Teraz pali w ułamku sekundy. Jutro zostawię go na cały dzień poza garażem. Zobaczymy jak będzie z zapłonem. Kazałem też zdemontować alarm, bo coś ostatnim razem miałem problemy z wyłączeniem. Na dodatek jak zmienili akumulator, to okazało się, że włącza się od razu i za nic nie można go było wyłączyć

Komentarze

Zapytam z ciekawości: kiedy Ci się błąka po głowie jakieś rozwiązanie, to sobie notujesz i idziesz to przespać, czy z głowy pamiętasz wszystko następnego dnia? Ja miewam najlepsze pomysły przed zaśnięciem i powinienem zanotować przynajmniej słowa kluczowe, bo następnego dnia jest najczęściej tylko pustka.
Nomad pisze…
Nigdy nic nie zapisuje. A czasami by się przydała jakaś notatka. jedynym wyjątkiem jest ten blog :)