Rozważna i Romantyczna to kobieca książka. Z początku jak zacząłem słuchać. Bo to audiobook w drodze z pracy do domu. Stwierdziłem "głupie baby" Na dodatek czytającej głos był taki drażniący. Takie babskie "tiu, tiu, tiu" Miałem ochotę wywalić przez okno tego audiobooka. Ociekająca słodycz i różowe majteczki. Och jaka ona biedna, bo na nią nie spojrzał. Przemogłem się jednak i po kilku rozdziałach już przestał drażnić ten kokardkowo-koronkowy głos. Ale, kurde o czym ta książka ?!? Gadają i gadają i nic z tego nie wynika. Co kogo to obchodzi. A jednak, gdzieś w połowie zaczęło do mnie docierać o czym ta książka jest. A no o uczuciach, tak, tak. Można napisać książkę o uczuciach. Dla faceta będzie o niczym, dla kobiety będzie zapewne pełna związków, pojęć, niuansów. Bogata, wzruszająca i piękna. Taka ta książka jest.
Dwie siostry. Jedna romantyczna, druga rozważna. Która na tym wyjdzie lepiej? Czy można zapomnieć, zmienić zdanie? I wiele jeszcze innych pytań na które odpowiada książka. Niezwykła, wybuchająca uczuciami. Niestety których ja nie potrafię docenić. Niestety wielu związków nie byłem w stanie się dopatrzeć. Słuchałem tej książki niemalże jak jaskiniowiec oglądający telewizję. Docierały do mnie kolorowe obrazki i prawie nic więcej. Dziwiłem się im z rozdziawioną gębą nic prawie nie rozumiejąc. Nawet nie bardzo wiem kto z kim, po co i dlaczego. Może 30% zawiłości związków przyczynowo-skutkowych tej książki do mnie dotarło. Jest jeszcze jedna niezaprzeczalna wartość tej książki. Mało kto już tak rozmawia jak oni między sobą w tej książce. Niby jesteśmy wykształceni. W szkole nauczyliśmy się tylu rzeczy, ale w porównaniu z naszymi przodkami jesteśmy nieokrzesanymi nieukami. Sztuka konwersacji zanikła. Nie umiemy pięknie mówić, nie umiemy pięknie pisać. Wszystko to, to jakiś bełkot w porównaniu do formułowania zdań sprzed epoki. Podobną radość odczuwałem kiedyś czytając Gogola, czy Zbrodnie i Kare. Takie wydanie z przed pół wieku. Potem dostałem jeszcze coś Dostojewskiego, ale to był już inny język. Za często, za szybko piszemy. Ubolewam nad tym, bo samemu mi się nie chce. Chce szybko coś wrzucić i wychodzi z tego dukanie. Potem jak czytam, to aż się dławię. Ale nie chce mi się, bo już mam coś innego do napisania. Więcej, szybciej, zdążyć. Nieustanny pośpiech, po co. Kto mnie goni?
Dwie siostry. Jedna romantyczna, druga rozważna. Która na tym wyjdzie lepiej? Czy można zapomnieć, zmienić zdanie? I wiele jeszcze innych pytań na które odpowiada książka. Niezwykła, wybuchająca uczuciami. Niestety których ja nie potrafię docenić. Niestety wielu związków nie byłem w stanie się dopatrzeć. Słuchałem tej książki niemalże jak jaskiniowiec oglądający telewizję. Docierały do mnie kolorowe obrazki i prawie nic więcej. Dziwiłem się im z rozdziawioną gębą nic prawie nie rozumiejąc. Nawet nie bardzo wiem kto z kim, po co i dlaczego. Może 30% zawiłości związków przyczynowo-skutkowych tej książki do mnie dotarło. Jest jeszcze jedna niezaprzeczalna wartość tej książki. Mało kto już tak rozmawia jak oni między sobą w tej książce. Niby jesteśmy wykształceni. W szkole nauczyliśmy się tylu rzeczy, ale w porównaniu z naszymi przodkami jesteśmy nieokrzesanymi nieukami. Sztuka konwersacji zanikła. Nie umiemy pięknie mówić, nie umiemy pięknie pisać. Wszystko to, to jakiś bełkot w porównaniu do formułowania zdań sprzed epoki. Podobną radość odczuwałem kiedyś czytając Gogola, czy Zbrodnie i Kare. Takie wydanie z przed pół wieku. Potem dostałem jeszcze coś Dostojewskiego, ale to był już inny język. Za często, za szybko piszemy. Ubolewam nad tym, bo samemu mi się nie chce. Chce szybko coś wrzucić i wychodzi z tego dukanie. Potem jak czytam, to aż się dławię. Ale nie chce mi się, bo już mam coś innego do napisania. Więcej, szybciej, zdążyć. Nieustanny pośpiech, po co. Kto mnie goni?
Komentarze