Wątpliwość

Oglądałem na HBO świetny film: Wątpliwość. Jest to film o plotce, pomówieniu, oskarżeniu i o modnym ostatnio temacie nadużyć seksualnych przez księży. O molestowaniu dzieci przez duchownych. Ostatnio nawet ten temat został poruszony na blogu którego jestem czytelnikiem. Pokusiłem się nawet o komentarz. W filmie pewna młoda zakonnica ucząca dzieci w szkole parafialnej w pewnym momencie czuje alkohol od chłopca który dopiero co przyszedł od księdza. Potem zauważa, że ksiądz ten wkłada do szafki tego chłopca jego podkoszulek. Zakonnica dzieli się spostrzeżeniami z dyrektorką szkoły zakonnicą-terminator. Gra nią Meryl Streep Ta oskarża księdza na podstawie tych spostrzeżeń i innych własnych jeszcze bardziej błahych o niestosowne kontakty z chłopcem. Ksiądz początkowo nie chce się bronić żadnymi argumentami chroniąc chłopca. Okazuje się, że został wezwany przez niego na rozmowę po tym jak podkradł wino mszalne. Wyjawienie tego powoduje usunięcie go z grona służących do mszy. Każde wyjawienie prawdy księdza uderza w chłopca którego chce chronić. Są to lata 50-60 i jest to pierwszy czarny chłopiec w tej szkole. Zakonnica-Terminator posuwa się nawet do kłamstw, aby tylko usunąć księdza z tej parafi. W końcu ksiądz ulega i odchodzi. Wcześniej jednak mówi serią kazań związanych pośrednio z tym tematem. Jedno z nich jest o plotce w którym jest świetna przypowieść o kobiecie która spowiada się z plotki. Ksiądz za pokutę daje jej zadanie, aby w nocy weszła na dach swojego domu i rozpruła poduszkę. Na drugi dzień ma przyjść i zdać relację. Wtedy ksiądz karze jej zebrać wszystkie pierze z tej poduszki. Oczywiście jest to niemożliwe i to właśnie - mówi ksiądz jest plotka. Na końcu filmu gdy zakonnica-terminator dopięła swego. Spotyka się w ogrodzie z tą młodą zakonnicą, która zwierza się, że chciała by być jak ona, bo teraz ma straszne wyrzuty sumienia i nie może spać mając świadomość, że wszystko to jej wina. Zakonnica-terminator w końcowej scenie w końcu pęka i z płaczem wyznaje, że ma ogromne wątpliwości co do tych oskarżeń.

Komentarze

Unknown pisze…
Noo... fajny film. A gdzie to strzeżenie, że zaraz zostanie podana fabuła do końca? ;)))))
Nomad pisze…
Upss! Ja wtedy tak tylko żartobliwie.
Unknown pisze…
:)) Śmiałam się serdecznie, kiedy przeczytałam tego posta i tak mi się skojarzyło z tą "Anną Kareniną". Nic się nie przejmuj, mi osobiście to wcale nie przeszkadza, że znam zakończenie. Wręcz przeciwnie - lubię znać, bo się nie stresuję oglądając. :))