Mieliśmy iść jutro na Avatar. Niestety dziś ksiądz zapowiedział kolędę. Będzie chodził jutro od 8:30. Pojechaliśmy więc dziś do Krakowa zmienić rezerwację. Udało się bez problemu przepisać bilety na wtorek. Dodatkowo Basia ma badania z samego rana. Ale irytuje mnie zapowiadanie kolędy w niedzielę na poniedziałek. Co, ktoś ma nie pójść do pracy? Jak mam sobie wziąć urlop? Akurat mamy wolne zwykle między świętami, ale i tak co najmniej trzy razy zdarzyło się, że nie nie miałem wolnego i księdza przyjmowała Teściowa na dwukółce i Konrad. Przy okazji dzisiejszego wypadu kupiłem sobie też w Praktikerze szlifierkę kątową. Mam dość cięcia profili aluminiowych przy tej pracy na strychu zwykłą piłką. W ogóle muszę sobie kupić trochę takich narzędzi. Kolejną będzie wyrzynarka. Do takich amatorskich prac, to wydatek dosłownie sto kilkadziesiąt złotych, a ile to upraszcza. Zawsze przed malowaniem barierek na tarasie czy balkonach mordowałem się papierem ściernym godzinami. Teraz szlifierką, to będzie czysta przyjemność. Pojechaliśmy też w drodze powrotnej na lody do galerii. Zaglądałem też do mojego ulubionego sklepu Le Mac. Niestety jeszcze nie ma przecen. Muszę sobie kupić spodnie. Najlepiej dwie pary. Były jedne sztruksowe. Bardzo mi się podobały, ale cena 499 jest dla mnie trochę zaporową. Tym bardziej, że chce dwie pary. Liczę, że za tydzień, dwa bedą przecenione.

Dziś pod naszą nieobecność przyszło koło gospodyń wiejskich z kalendarzem. Parę dni temu był kominiarz. Jeszcze wcześniej strażacy, kościelny z opłatkiem, teraz będzie ksiądz. Trzy dni pod rząd do kościoła i na składkę plus składka jak co święta na uniwersytet lubelski. Jak tak dalej pójdzie, będę musiał chyba kredyt wziąć. Jedynie chętnie inwestuję w strażaków. Ci faktycznie za darmochę robią wiele. Ratują dobytek, jeżdżą do wypadków, usuwają drzewa po wichurze i wypompowują wodę po zalaniu. A gospodynie co? albo kominiarz, że przynosi szczęście? Zresztą Konrad jest strażakiem, a jak była susza w tamtym roku, to podlali mi ogród!

Dziś pod naszą nieobecność przyszło koło gospodyń wiejskich z kalendarzem. Parę dni temu był kominiarz. Jeszcze wcześniej strażacy, kościelny z opłatkiem, teraz będzie ksiądz. Trzy dni pod rząd do kościoła i na składkę plus składka jak co święta na uniwersytet lubelski. Jak tak dalej pójdzie, będę musiał chyba kredyt wziąć. Jedynie chętnie inwestuję w strażaków. Ci faktycznie za darmochę robią wiele. Ratują dobytek, jeżdżą do wypadków, usuwają drzewa po wichurze i wypompowują wodę po zalaniu. A gospodynie co? albo kominiarz, że przynosi szczęście? Zresztą Konrad jest strażakiem, a jak była susza w tamtym roku, to podlali mi ogród!
Komentarze