Biegi zawieszone

Spadł śnieg, taki drobniutki maczek. Wraz ze śniegiem spadła temperatura. A na dodatek dziś strasznie wieje. W takich warunkach bieganie nie ma sensu. Basia wymiękła. Twardo ćwiczy w domu. Byłem skłonny wczoraj biec sam, ale ten drobniutki śnieg spowodował, że jest bardzo ślisko. A dziś zmaganie się z hulającym wiatrem. Bieganie ma być dla przyjemności. Na strychu niestety nie rozpocząłem prac, bo co dzień wracam późno. Dziś spowiedź, jutro fryzjer. Wczoraj, już nie pamiętam co, ale też byłem coś koło 18:00 w domu. Wybrałem się dziś do spowiedzi przedświątecznej aby nie odkładać na ostatnią chwilę, bo wtedy kolejki. I dobrze zrobiłem, bo poszedłem do kościoła Barbary i byłem trzeci jak stanąłem. Weszła za mną kobieta spytała wszystkich czy stoją do księdza. Potwierdzili. Kolejka była tylko z jednej strony. Po czy stanęła z drugiej i akurat osoba przy konfesjonale skończyła więc ona szybko uklękła z drugiej strony. Zgłupiałem. Potem jeszcze doszły dwie osoby za mną.Wszyscy ustawili się w jednej kolejce. Po czy jak już prawie była moja kolej znowu podeszła jakaś kobieta, oczywiście podeszła z drugiej strony i znowu mnie uprzedziła. To jest dla mnie niepojęte, bo ewidentnie nie jest to zła wola tylko po prostu bezmyślność. Inaczej to by było jakbym okradł tego przede mną w kolejce i poszedł się spowiadać. W ogóle fascynują mnie tego typu zachowania. Idzie ktoś i upada mu szalik, plącze się w niego, jakoś uwalnia i idzie dalej nie zauwarzywszy, że zgubił. Albo są dwa włączniki światła. Intencją naciskającego jest zaświecenie światła "tu" Przełącza jeden przełącznik. Światło się nie zaświeca. Nie wraca go do stanu początkowego. Przełącza ten drugi. O! jest światło. Odchodzi zadowolony. Tymczasem tym drugim zaświecił w piwnicy lub na strychu pięćsetwatową żarówę która będzie się świecić przez następne trzy miesiące. Mam w kotłowni dwa wyłączniki obok siebie. Jeden zaświeca światło, drugi wyłącza piec CO. Kiedyś w taki sposób jak nas nie było dwa dni. W zimie, syn mojej teściowej o mało nie spowodował jej zamarznięcia. Szkoda, byłaby to najlepsza chyba kara za bezmyślność i głupotę. Choć dziwnym trafem przez bezmyślność i głupotę innych cierpią zwykle niewinni ludzie. A powinno być np tak, że ten niewłaściwy wyłącznik jest do odblokowania zapadni, albo gilotyny przy drzwiach. I nie cofnięty spowoduje niezwłoczne wykonanie kary. Ogólnie to jest problem pozostawiania rzeczy w stanie innym niż się je zastało. Siedzę w ciemnym pokoju, bo tak chcę. Wchodzi ktoś na trzy sekundy. Zaświeca światło. Wychodzi i pozostawia je zaświecone. Uszczęśliwia mnie na siłę. On przecież wie co dla mnie lepsze. Lub są zamknięte drzwi, lub otwarte. Wchodzi ktoś na trzy sekundy. Wychodzi i pozostawia je odwrotnie. Jak były zamknięte to otwarte, a jak były otwarte, to je zamyka.

Komentarze

recoleta pisze…
He, he. To nie nazywa się bezmyślność, to jest po prostu głupota, iloraz inteligencji na poziomie czteroletniego dziecka. Zdarza się. Ludzie o nieco większym ilorazie inteligencji po prostu nie są w stanie pojąć niektórych sytuacji, jakie przydarzają się takim ofiarom. I uwaga, poziom wykształcenia nie świadczy o ilorazie inteligencji - to zadziwiające, ale fakt bezsporny. Przykład z mojego podwórka, dostaję artykuł. Powinnam dostać jeszcze do niego zdjęcia, a autor wsadził zdjęcia w plik tekstowy i jeszcze jest zadowolony, że się namęczył, poprzycinał, ZMNIEJSZYŁ!!!. Mało tego wydaje mu się, że zdjęcie w gazecie pójdzie w tym miejscu, w którym on je wsadził w plik wordowski. Tłumaczę, jak dziecku, że pliki graficzne prosimy przysyłać osobno, a nie wstawione do tekstu, a gość robi oczy jak talary i pyta, to jak my teraz będziemy wiedzieć, gdzie wstawić zdjęcie w druku... Jezu... O Łamaniu i składzie facet chyba nigdy nie słyszał, a jest profesorem albo dziennikarzem z 20-letnim stażem. Ci ostatni zresztą są najgorsi. Tępi jak kije od miotły.
Z inteligencją jest podobnie jak z pamięcią, dzieli się na różne rodzaje i praktycznie każdy człowiek posiada bardzo indywidualny wykres jej rozwoju. Inteligencja praktyczna, semantyczno-akademicka, analityczna, emocjonalna, związana z kreatywnością i abstrakcyjnym myśleniem. Dlatego właśnie (jeśli nie brać pod uwagę zwykłego lenistwa i braku motywacji) genialny naukowiec, może mieć problem z najprostszymi zadaniami z życia codziennego typu wysłanie e-mejla (jeśli jest to człowiek starszej generacji) lub prosta naprawa lampy. Istnieją z kolei ludzie o niezwykłej inteligencji praktycznej, ale z nauką teoretyczną i przyswojeniem czegokolwiek za pośrednictwem książek, to dla nich koszmar. Co do Twojego ostatniego przykładu, recoleto, to jestem zdania, że nie wszyscy muszą się na wszystkim znać. Najwyraźniej, tka się składa, że dla Ciebie "skład i łamanie" to mały pikuś, ale są pewnie takie sprawy, o których nie masz pojęcia, a dla tego nieszczęsnego profesora, to "kaszka z mleczkiem". Uzupełniamy się i to chyba dobrze, nie uważasz?